Ukryta logika 3

Czytam, jak to wygląda z rosyjskiej strony. Tutaj jakiś „ekspert medialny” stara się demaskować Komitety Matek Żołnierzy, które uaktywniły się na wieść o zabitych komandosach. Pod filmikiem są ciekawe komentarze internautów rosyjskich. No więc Komitety Matek są to wg nich organizacje-„zagraniczni agenci”, finansowane przez USA. Czołowe działaczki są wg nich bezdzietne. Internauci dziwią się, dlaczego matki żołnierzy protestują, zamiast pójść do sądu. Itd. 

Niektórzy internauci stwierdzają bezradnie, że nie wiadomo, kto tu kłamie.

Wygląda na to, że rosyjską strategią medialną jest wszystko rozmyć. Powiedzieć ludziom, że nic nie jest jasne, nic nie jest proste, wszyscy kłamią, wszyscy są sprzedajni. Interesujące, że jakoś w tym wszystkim nieskazitelni mają być prezydent Putin, wojsko i… medialni eksperci tacy jak ten tutaj. Interesujące, że jedyną jasną sprawą jest, iż USA to wróg, a Rosja ma rację. 

To jest bardzo ciekawa strategia psychologiczna. Rozsiać totalną dezinformację, a na niej zasadzić kilka prostych, chwytających za elementarne emocje wiadomości o Ojczyźnie, wrogach, faszystach – które nie potrzebują weryfikacji, bo są intuicyjnie „prawdziwe” na mocy samych emocji.

Jakieś mózgi pracowały nad tym. To musi być serio cały dział psychologii. Pewnie badali ogłupianie społeczeństw zachodnich przez tabloidy. Tylko że na zachodzie ogłupianie dzieje się chaotycznie i bez planu, kierowane na ślepo niewidzialną ręką rynku. A Rosjanie wyciągnęli wnioski i ogłupiają planowo.

Ukryta logika 2

I kolejny niezwykle trafny komentarz internauty, który muszę utrwalić:

gelminator

My (Polacy, Niemcy, europejczycy, amerykanie) często zastanawiamy się o co chodzi w kłamstwach Putina i Ławrowa. O co chodzi w tym ich mowieniu że:
1) na Krymie to nie rosyjscy żołnierze, tylko „lokalne siły samoobrony” które broń i mundury kupiły w sklepach
2) że rosyjscy żołnierze wzięci do niewoli głęboko w głebi ukrainy „zabłądzili”
3) że białe w większości puste ciężarówki wiozą kaszę i sól dla ludności cywilnej
itd.

Jakkolwiek absurdalne są te kłamstwa (i każdy z nas by się czerwienił, pocił i przestępował z nogi na nogę ze wstydu jakby to mówił) to one są takim wytrychem, dzięki któremu panowie Wyrypajew i Kolada mogą mówić że „nie wszystko jest takie jasne”, „do kóńca nie wiadomo kto kogo”, „nie wiadomo kto zestrzelił”. W tych kłamstwach Putina nie chodzi o to aby kogokolwiek przekonać, tylko o wytworzenie atmosfery w której właśnie „nie wszystko jest jasne”.

Ukryta logika

Nieraz jest tak, że komentarze pod artykułem są lepsze od samego artykułu. Ten komentarz pod tekstem prof. Andrzeja Romanowskiego Polska, Ruś i racja stanu warto uwiecznić. Zawsze robi na mnie wrażenie, gdy ktoś potrafi wydobyć ukrytą logikę ze zjawisk. Czy to chodzi o zjawiska fizyczne, czy tak jak tutaj – o ukrytą logikę manipulacji propagandowej. To nie prof. Romanowski manipuluje. On jest tylko nieświadomym nosicielem memu.

Piotr Meyer
Większość tez artykułu może wydawać się trudna do przyjęcia i nielogiczna, jednak zmienia się to, gdy – choćby na moment – przyjmiemy aksjomat, że nasza część świata to miejsce przynależne do domeny nienaruszalnych wpływów Rosji. Wtedy wszystko zaczyna do siebie pasować i łączyć, niczym model piramidy Cheopsa z klocków Lego. 

Jest to mechanizm doskonale znany i wielokrotnie przez Moskwę wykorzystywany – podobne mechanizmy opisywał zresztą Miłosz w „Zniewolonym umyśle”, tam było tylko inne założenie podstawowe, choć sens pozostawał podobny. Do tego te argumenty, produkowane przez tę część propagandy rosyjskiej, skierowaną do ludzi inteligentniejszych na tyle różnią się od prymitywnego bełkotu, skierowanego do mas, że sprawiają wrażenie o wiele lepsze, niż zasługują – nie dziwi więc, że trafiły do Profesora. 

Proszę zwrócić uwagę na mocno propagowane przez Moskwę, fałszywe alternatywy: „rezygnacja albo trzecia wojna światowa”. Przewijają się one w najróżniejszych wypowiedziach, stawia je także Autor – dodatkowo przesuwając margines w kierunku „Jałta albo wojna”, gdzie jedyną alternatywą pozostaje więc rezygnacja, bo nikt trzeźwo myślący nie doprowadzi do zagłady planety w takiego właśnie powodu a Jałta jest nawet ponad możliwości naszych, skundlonych polityków. Tylko czy to prawdziwa alternatywa? Czy naprawdę nie ma wyboru innego, niż wystrzelić rakiety na Moskwę, Twardymi ruszyć na Kaliningrad i Abramsami na Donieck? Ależ nie! Możemy wysyłać na Ukrainę broń, zaopatrzenie i doradców. Możemy wspomagać ich pieniędzmi i naciskami gospodarczymi – jest cała masa sposobów na wygnanie najeźdźcy, nawet Rosji, z napadniętego kraju. I tego właśnie boi się Moskwa, bo precedensy już były – i nie skończyło się to zagładą cywilizacji.

Jak to się robi w Rosji

W Wybutach pod Pskowem pochowano rosyjskich żołnierzy, o których mówi się, że zginęli na Ukrainie.

I dzieją się dziwne rzeczy.

Pewien bloger pisze (ale nie mam innego potwierdzenia), że media w Rosji podają, iż żołnierze zginęli na poligonie w wybuchu magazynu amunicji.

Był sobie w tej jednostce żołnierz Leonid Kiczatkin. Na jego stronie na portalu społecznościowym wpisała się jego żona: Lonia nie żyje, pogrzeb w Wybutach.

Dziennikarz Russkoj Płaniety zadzwonił do żony żołnierza. Słuchawkę podniósł jakiś mężczyzna i powiedział, że to on jest Kiczatkinem.

Dziennikarz Russkoj Płaniety wpisał więc na twitterze: Rodzina Kiczatkina twierdzi, że on żyje i proszą, żeby nie telefonować. Ale wkleił też zrzut ekranu z wiadomości żony o pogrzebie.

źródło: https://mobile.twitter.com/vasyunin/status/503543434628833280

Tymczasem dziennikarz TV Dożd był na cmentarzu i zrobił zdjęcie grobu Kiczatkina. Daty urodzin zgadzają się. Twarze na fotografii zmarłego i na portalu społecznościowym także się zgadzają.

źródło: http://tvrain.ru/articles/pojavilis_fotografii_mogil_pskovskih_desantnikov-374543/

Internauci pod artykułem na Russkoj Płanetie spekulują, co mogło skłonić żonę do milczenia. Obietnica renty?

Zrzuty ekranu w razie czego: link

Zabobony całkiem dobrze rosną na glebie nauki

To działa na zasadzie: Chcesz uderzyć psa, kij się zawsze znajdzie. Ostatnio są modne kije „naukowe”. Kontrolowanie życia kobiet pod pretekstem, że „naukowcy odkryli” i że „sama natura tak to już zrobiła”. Mnie fascynuje to zjawisko, jak konserwatyści selektywnie korzystają z informacji o odkryciach naukowych (raczej popłuczyn po tych informacjach), żeby wmówić ludziom tezy światopoglądowe. Była psychologia ewolucyjna, teraz będzie epigenetyka.

Piewcy postępu kilkadziesiąt lat temu nie przewidzieli, że na bazie wiedzy naukowej też da się budować zabobony. Bo ludzie i tak nie rozumieją nauki, która stoi za odkryciami, więc przyjmują ją dokładnie tak samo jak magię i religię – na wiarę. A ponieważ naukę trzeba ludziom podawać do wierzenia w uproszczonej formie, to kierunek tych uproszczeń i nagięć będzie taki, żeby uczynić zadość przesądom już wcześniej żywionym przez społeczeństwo.

Richardson, S. S., Daniels, C. R., Gillman, M. W., Golden, J., Kukla, R., Kuzawa, C., & Rich-Edwards, J. (2014). Society: Don’t blame the mothersNature,512(7513), 131.

Słonimski, 1938

W Sowietach grają teraz sztuki o Leninie i Stalinie. Jest taka sztuka, w której Lenina przedstawiono jako zneurastenizowanego inteligenta, zagubionego w dociekaniach teoretycznych i niezdolnego do podjęcia decyzji. W kulminacyjnym momencie, gdy nieporadność Lenina dochodzi do zupełnej neurastenii – zjawia się na scenie Stalin i mówi: „Bądźcie spokojni. Ja tu jestem”. Sala wyje z entuzjazmu. Bo i rzeczywiście. Co może zagrozić szczęśliwemu narodowi rosyjskiemu, gdy na wszystko pilnie zwraca uwagę sam boski Stalin? Jakiś nikczemnik dosypie szkła do masła, inny chce przeziębić Gorkiego, inny znów wziął trzydzieści tysięcy marek niemieckich za odstąpienie Ukrainy Niemcom, ale Stalin od razu się o tym dowiaduje i oddaje zbrodniarza pod sąd.Antoni Słonimski, Kroniki tygodniowe, 361, Nr 13, 20 marca 1938

Twórcze rozwinięcie metod Stalina

To mnie przekonało, że nie należy pytać: czy Rosja wkroczy na Ukrainę? – tylko: kiedy? Naród rosyjski jest już przygotowany do entuzjastycznego zaakceptowania ostatecznej inwazji.

Wczoraj państwowa telewizja rosyjska wyemitowała wielkie widowisko muzyczno-baletowe o nazistowskiej rewolucji na Majdanie.

Show odbywał się w okupowanym przez Rosję Sewastopolu. Ukochany Wódz siedział na widowni.

Pokazywano swastyki, godła UE i USA ucharakteryzowane na hitlerowską wronę, znaki dolara i rękę Wielkiego Brata pociągającą za sznurki. Śpiewano pieśni: „za ile tysięcy euro sprzedałaś się, Ukraino?”.



Na znak wyzwolenia ziem ruskich, kulminacją widowiska był radziecki hymn (nie rosyjski!) i pojawienie się wielkiego godła, będącego skrzyżowaniem godła Rosji i ZSRR. Wielki chór śpiewa „sowietskij narod!”, a tłum wiwatuje na cześć Putina. 

To trzeba zobaczyć. Takich rzeczy nie było nawet za Stalina (bo nie mieli wtedy tv). Porpagandowa gra mediami narzuca skojarzenie z  „Igrzyskami śmierci”: 

Obszerne omówienie widowiska znajduje się na stronie Euromaidanpress (stamtąd też zdjęcia użyte w tej notce).

Ukraińscy faszyści i pani doktor Mengele

To najgłupszy wytwór rosyjskiej propagandy, jaki widziałam. Przebija klasyczną stonkę ziemniaczaną zrzucaną z amerykańskich samolotów.

Tutaj jest wszystko, czego potrzeba do wytworzenia emocjonalnego ciągu skojarzeń: Tymoszenko, ukraińscy faszyści, niemieccy faszyści, niemieccy doktorzy, faszystowska Unia Europejska, siedlisko ostatecznej demoralizacji, pobieranie organów z żywych pacjentów, handel organami, masy ukraińskich rannych zbieranych z pól bitewnych pod Donieckiem, prości chłopcy wykorzystywani przez faszystowską juntę jako (dosłowne!) mięso armatnie. 

Wiadomość z rosyjskiego państwowego kanału Rossija 24:

Były adwokat Tymoszenko handlował organami rannych żołnierzy.

W wyniku zhakowania internetowej korespondencji byłego adwokata Julii Tymoszenko, wypłynęła na powierzchnię szokująca informacja. Okazało się, że Serhij Własenko uczestniczył w handlu organami pobranymi od ciężko rannych ukraińskich żołnierzy. Jak donosi kanał telewizyjny Rossija 24, Własenko prowadził korespondencję z niemiecką lekarką Olgą Wieber o dostawach organów w zamian za wsparcie materialno-techniczne. Czasem doktor karci Własenkę za towar złej jakości, a ten w odpowiedzi narzeka na ciężkie warunki pracy: pobierać organy z jeszcze żywych ludzi zabronił mu szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Oprócz tego, boi się on wycieku informacji. „Duże ryzyko wycieku i zbyt dużo pytań miejscowego personelu, już nie chcę się z tym związywać!” – pisze. „Towar”, jak nazywają organy w korespondencji, Własence dostarczał komendant karnego [tj. antyrebelianckiego] oddziału Donbas, Semen Semenczenko. Własenko karci go za wykonane nieprofesjonalnie pobranie organów i żąda pracować następująco: „Następne pobranie powinniście wykonać „zgodnie z technologią”, jak chcesz! Inaczej wystawisz nie tylko mnie”.

Krymska prorosyjska gazeta Głos Sewastopola w ogóle się już nie patyczkuje, tylko pisze w samym tytule, że to Tymoszenko handlowała tymi organami. Przytacza dialog winowajców, gdzie faszystowska niemiecka doktór zamawia szyfrem np. 15 serc i 35 wątrób.

(…)
Olga Wieber 04.05.2014 19:1
17 cor, 50 nep 15 hep, 30 pan, 5 pul.
Tacy to ci zachodni partnerzy. Diabetyków u nich sporo, więc jest popyt

Olga Wieber 10.05.2014 22:04
Zamówienia rosną, u ciebie ludzi wystarcza?
Przyjmuj: 15 cor, 63 nep, 35 hep, 20 pan, 5pul.

Tu jest kiosk ruchu, ja tu mięso mam!

(…)
Olga Wieber 22.05.2014 21:51
Udało wam się znaleźć potrzebną ilość, oczywiście to dobrze, ale jakość słaba. Moi ludzie za późno dostają dostęp do materiału!!! Klienci tu czekają

Serhij Własenko 22.05.2014 21:56
To poczekają, do kogo oni jeszcze pójdą? Gdzie jeszcze znajdą??? 
A tutaj strzelanina, miny wybuchają, jak twoim ludziom dostarczać? Choć twoi choć moi spece – zapewniać bezpieczeństwo jest bardzo trudno, zrozum. Materiał trzeba wywozić samemu! 

Staje przed oczyma wizja zbierania mięsa z pola bitwy.

Olga Wieber 22.05.2014 22:10
Róbcie choćby jak pod Aleksandrowką!!! Nie wystawiajcie mnie! Szukajcie więcej materiału, żeby można było wybrać najlepszy.

Serhij Własenko 22.05.2014 22:13
Materiału to wystarczy, wywozić go trudno.

Bo organy do przeszczepu przewozi się hurtem, a potem wybiera jak w sklepie mięsnym, wiadoma sprawa.

A kim jest w ogóle niemiecka pani doktór? Wystarczy wpisać w google i wszystko staje się jasne. Z samego profilu na wrażym facebooku. Na zdjęciu profilowym twarz pomalowana w barwy flagi ukraińskiej. Znaczy faszystka. Nazywa się po niemiecku. Znaczy tym bardziej faszystka. Na banerze u góry zdjęcie z sali operacyjnej. Znaczy lekarka od przeszczepów. Wszystko się zgadza.

Tylko że nic się nie zgadza [1, 2].

Nie lekarka, tylko nauczycielka matematyki z Zaporoża. Skończyła matematykę, uczyła w szkole, potem pracowała jako sekretarka w prywatnej firmie, jako doradczyni prawno-podatkowa w innej firmie, potem wyemigrowała do Niemiec, pracowała w kilku firmach w marketingu, a jedyny związek z medycyną to ostatnia z firm, produkująca sprzęt medyczny.

Jak po czymś takim wierzyć w choć jedno słowo telewizji Rossija, to ja nie wiem. Ale to jest robione pod Rosjan. Widać russkij czeławiek wszystko przełknie.

Seksualizacja dzieci

A więc Kościół mówi, że teraz to już naprawdę walczy z pedofilią.

Zobaczmy, co instytucje kościelne przekazują obecnie na temat ofiar pedofilii.  Abp Michalik – do niedawna szef episkopatu – twierdzi, że źródłem pedofilii jest seksualizacja dzieci. To już znamy. Odbędzie się nabożeństwo, na którym ofiary pedofilii zostaną uczczone.

Okazuje się jednak, że Kościół już od dawna czci ofiary pedofili… Przyjrzyjmy się, jak.

Jedną nawet kanonizowano. Kilka beatyfikowano. Święta nazywa się Maria Goretti. Na stronach organizacji katolickich są setki tekstów o niej. Oto jak los tej dziewczynki opisywany jest dla dzieci i młodzieży w celach edukacyjnych:

Na stronie katolickiej organizacji harcerskiej dla dziewcząt – harcerki od 7. roku życia dowiadują się o swojej patronce:

[W wieku 12 lat] Maria, chociaż sama tego nie dostrzegała, z dziewczynki stała się dojrzałą kobietą.

OK, ja nawet jestem w stanie zrozumieć, że w 1902 roku we Włoszech mogło panować przekonanie, iż 12-latka to dorosła panna. W końcu w Watykanie jeszcze w XXI wieku prawo pozwalało na seks z 12-latkami. Ale dlaczego w XXI wieku w Polsce, po tym jak już nawet w Watykanie zmieniono prawo, gdy akurat teraz tak dużo mówi się o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i to w Kościele – dlaczego takie teksty Kościół podaje jako treści wychowawcze dzieciom??

Zgrabna i dobrze zbudowana. (…) Była piękną dziewczyną.

I kto tu seksualizuje dzieci, ja się pytam??!!??

Jej dwie ciężkie powieki zawsze były gotowe zasłonić zbyt żywe spojrzenie.

Bo rzecz jasna zbyt żywe spojrzenie grozi utratą czystości. Na szczęście już w wieku 11 lat…

…Zrodziła się w niej decyzja wyrzeczenia się wszelkich złudnych rozkoszy i przyjemności świata, jego zwodniczych nadziei, kuszących ideałów oraz pociągających uroków. „Czystość za wszelką cenę”. Tego postanowiła się trzymać.

Nigdy nie zrobiła niczego przeciwko czystości, piszą zakonnice prowadzące katolickie harcerstwo.

Młodziutka dziewczyna nigdy nie pozwalała sobie na swobodę w stroju czy zachowaniu. Naśladując przykład matki, nosiła długie sukienki i nawet w najgorętszych okresach lata nie pozwalała sobie nigdy na żadną swawolę. Unikała towarzystwa pewnych dziewcząt, gdyż zachowywały się one zbyt swobodnie, starała się nie wdawać z nimi w rozmowę, nigdy też nie bawiła się z chłopcami, swoimi rówieśnikami.

Jednak pojawił się 20-letni Aleksander Serenelli, który – jakoby pod wpływem nieprzyzwoitych lektur – zaczął molestować dziewczynkę.

Aleksander czyhał na Marię. Składał jej propozycje. „To grzech, Bóg na to nie pozwala” – odpowiadała dziewczyna. Grzech? Aleksander nie wiedział nawet, co to jest i jakie są jego konsekwencje. „Jeśli powiesz coś o tym swej matce, zabiję cię” – groził dziewczynie.

Typowa strategia pedofila. Maria rzeczywiście nic nie powiedziała matce. Na innej katolickiej stronie pewien ksiądz wyjaśnia, dlaczego:

Nie mówiła jednak o tym nikomu w rodzinie, by nie pogłębiać przepaści niechęci Serenellich do Gorettich.

Prawda? Zawsze można to ubrać w szatki świadomego wyboru ze szlachetnych pobudek. I sprzedać jako kolejną z cnót świętej patronki. Zresztą –

Dziewczę umiało się zawsze skutecznie od napastnika uwolnić, ratując się ucieczką i omijając go. 

Bo trzeba nauczyć dziewczynki, że to ich odpowiedzialnością jest skutecznie uwalniać się od napastnika.

Tymczasem wróćmy do strony harcerek:

Maria dobrze zrozumiała do czego starał się ją namówić Aleksander, do przekroczenia prawa Bożego. W duszy jej powstał paniczny lęk. „Nie! Nie! Raczej pozwolę się zabić”.

Bo trzeba wpoić dziewczynkom, że jak pedofil je molestuje, to jest ich grzech. I to taki, że lepiej umrzeć niż go popełnić.

Następnie pedofil faktycznie zabija dziewczynkę. Ale nie narusza jej dziewictwa. Zachowała „czystość”, a to jest najważniejsze wychowawczo – tak piszą na stronie „Roku wiary w parafiach i rodzinach”, akcji ogłoszonej w 2012 roku przez polski episkopat:

Zachowaj czystość, dochowaj wierności. Na początek spróbuj odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Jak myślisz, skąd czerpała siły i odwagę dwunastoletnia Włoszka – św. Maria Goretti – aby bronić się przed starszym i silniejszym mężczyzną?

Jak wiadomo, gdyby 12-latka nie znalazła sił do obrony przed starszym i silniejszym mężczyzną, to nie dochowałaby wierności Bogu. Jasna sprawa.

Miałam w dzieciństwie komiks, kupiony w kiosku parafialnym.

Był o bł. Laurze Vicuna. Po latach znów przeczytałam go, online, tutaj. Jakież patologiczne wzorce przekazuje ta książeczka!

11-latka molestowana przez konkubenta matki. Matka widzi to, ale zamiast reagować, myśli w duchu „co za wstyd, ocal się, przynajmniej ty, moje dziecko!”. Konkubent dalej molestuje; podczas zabawy niby chce z dziewczynką tańczyć – matka, wiedząca przecież już dobrze o co chodzi, namawia, żeby jednak zatańczyła. Dziewczynka nie chce, ale jak to uzasadnia – że przysięgła Matce Boskiej bronić czystości!

Tymczasem w szkole Laury zakonnice straszą dzieci, jak złe jest życie z kimś bez ślubu. Laura mdleje, bo jej matka nie ma ślubu z konkubentem. Zakonnice przyjmują jako kandydatki do zakonu 11-letnie dzieci. Laury jednak nie chcą przyjąć, bo jej matka źle się prowadzi.

Dziewczynka postanawia oddać życie za to, żeby jej matka zaczęła się dobrze prowadzić. Ksiądz spowiednik to aprobuje i tylko zwraca uwagę, że Pan Bóg może wziąć ją za słowo (wiadomo, Pan Bóg jest skrupulatny i wykorzystuje wszystko, co chlapnie 11-letnie dziecko).

Laura przeżywa w domu molestowanie, ale nikomu w szkole o tym nie mówi, przez co znowu ją wysyłają do domu. To, że ofiara czuje się niesłusznie odpowiedzialna i utrzymuje tajemnicę, nie jest pokazane jako efekt bycia ofiarą, lecz jako wzorzec – że niby cała sytuacja jest bohaterską tajemnicą dziewczynki. Nawet tytuł komiksu o tym mówi.

Historia Laury kończy się tym, że dziewczynka umiera, a jej matka dopiero przy łożu śmierci córki postanawia opuścić niedobrego konkubenta.

Nawiasem mówiąc – jak bardzo zmieniły się czasy! Dziś mówi się we wszystkich mediach o zagrożeniu wykorzystywaniem seksualnym dzieci. Tymczasem – to dla mnie zupełnie dziś zdumiewające – ale wychodzi na to, że w latach 80. edukacja o molestowaniu i pedofilii docierała do mnie, dziecka, właściwie jedynie pod postacią kościelnej hagiografii.

Ale nie, sorry. Przecież Kościół twierdzi, że właśnie tak jak w latach 80., to było dobrze. Nie było edukacji seksualnej, nikt nie seksualizował dzieci.

 


 

Komentarze
2014/06/15 22:11:37
Myślę, żę skoro Kościół wprowadził celibat, to nie powinien się w ogóle wypowiadać w sprawach seksu…a pedofilę moga badać biorąc pod lupę księzy.
2014/06/15 22:11:58
Myślę, żę skoro Kościół wprowadził celibat, to nie powinien się w ogóle wypowiadać w sprawach seksu…a pedofilę moga badać biorąc pod lupę księzy.
Gość: zaciekawiony, *.uph.edu.pl
2014/06/15 23:13:54
W polsce podobnym przypadkiem jest Karolina Kózka, dosyć zresztą dziwnym, bo dziewczynka zmarła i poza nieujętym gwałcicielem nikt nie widział zdarzenia. Brak więc tak ważnej do beatyfikacji informacji, czy zachowała wiarę do końca. Dla przypomnienia – Kadłubek nie został świętym, bo po ekshumacji okazało się, że doszło do letargu i przebudzenia w trumnie. Nikt tego nie widział więc powstawała wątpliwość co do jego zachowań.

Z tej historii wynika inna rzecz o jakiej w kościele się chyba nie myśli – że dzieci które dały się zgwałcić złamały przykazanie a więc są grzeszne.

2014/06/16 00:08:20
Trzy rzeczy są tu straszne: Po pierwsze, molestowanie dzieci przez dorosłych uznawano za rzecz przykrą i straszną, molestatorzy na pewno byli grzesznikami i w ogóle, ale na tyle powszechną, że można się było do takich przykładów odwoływać jako do rzeczy oczywistej. Po drugie, za zalecane uznawano to, że ofiary powinny milczeć, za normalne, że matki nie powinny interweniować. Po trzecie, że gdyby doszło do utraty dziewictwa, oznaczałoby to grzech dziewczynki.
Straszne.
2014/06/16 00:08:52
Niepokoi myśl, że to wypaczone rozłożenie win w kwestii gwałtu nie jest charakterystyczne zaledwie dla tutejszego Kościoła, bo jest to głęboko wrośnięte w całą chrześcijańską kulturę.

Oczywiście dyżurni obrońcy Kościoła natychmiast odezwą się, że takie same nastawienia pojawiają się i w innych cywilizacjach – to jest prawdą, ale nie mającą dla poruszonego przez Ciebie tematu większego znaczenia, bowiem owszem, Kraj może dawać przykład całemu światu, ale nie perorując o jego wadach a jak najszybciej naprawiając własne instytucje i obyczaje.

2014/06/16 07:28:37
@pfg
To nie tak. Molestowanie dzieci dla Kościoła nie istniało. Istniało tylko namawianie kobiety do seksu. Jeśli ktoś molestował dziewczynkę, znaczy, że była ona już kobietą. Kościół to traktował jak dwie dorosłe osoby umawiające się na seks, zatem obie grzeszyły. Jeśli nawet mężczyzna „namawiał” siłą, to i tak traktowane było jak namawianie, czyli że dziewczynka nie jest zwolniona od odpowiedzialności.

Nawet jeśli siła mężczyzy była absolutnie przeważająca, to Kościół wciąż widział odpowiedzialność po stronie dziewczynki, innymi słowy wymagał heroizmu. Heroizmu liczącego jedynie na pomoc Bożą. W takich sytuacjach Kościół lubi mówić „po ludzku to niemożliwe, ale od tego jest wiara”. Podobnie jak teraz wciąż mówi i wymaga heroizmu w innych sprawach związanych z seksem i rozrodczością, np. jeśli chodzi o przerywanie ciąży.

2014/06/16 07:31:23
@zaciekawiony
O Karolinie Kózkównie i innych przypadkach jest ta świeża dyskusja, bardzo polecam: forum.gazeta.pl/forum/w,244931,151496660,,Karolina_Kozkowna.html?v=2
2014/06/16 07:44:10
@pfg
molestowanie dzieci przez dorosłych uznawano za rzecz (…) na tyle powszechną, że można się było do takich przykładów odwoływać jako do rzeczy oczywistej.

A to jest ciekawa uwaga. Kościół teraz twierdzi, że pedofilia to wymysł nowych czasów, owoc rewolucji seksualnej, która seksualizuje dzieci, i że dawniej tego nie było. A tu okazuje się, że było. Tylko wrzucane do kategorii „seks między dorosłymi”. Więc jeśli ktoś uważa traktowanie dzieci jak dorosłych obiektów seksualnych za nowy wymysł, to się grubo myli. Tak traktowane były dzieci przez większość historii.

Dopiero ostatnie – w Polsce dosłownie 25 lat – na Zachodzie niewiele dłużej, to traktowanie molestowania dzieci NIE jak sprawy między dorosłymi. Miałam w ręku książkę o patologiach społecznych, wydaną za komuny, gdzieś w latach 70.-80. I tam profesorowie-socjologowie pisali o „zdemoralizowanych dziewczynkach, niszczących życie mężczyznom”. Dopiero ostatnio potraktowanie molestowania dzieci jako osobnej kategorii spowodowało, że jednocześnie powstała kategoria „seksualizacji dzieci”. Wcześniej, skoro nie istniała pierwsza, to nie istniała też druga.

Więc zabawne jest, że Kościół, wlokący się w ogonie tych przemian, tak ochoczo podpina się pod potępianie seksualizacji dzieci, strojąc siebie w szatki strażnika odwiecznych norm. Tymczasem ta norma nie jest ani trochę odwieczna. I to Kościół jest ostatnim, który jej jeszcze nie przyjął.

2014/06/17 21:18:13
Jakie te wszystkie historie sa chore.
W przypadku Karoliny Kozkowny zastanawiam sie gleboko, jak zryty trzeba miec beret, zeby w trakcie mycia zwlok dziecka sasiadow zagladac mu miedzy nogi.
Nie mowimy tu o sekcji, gdzie badanie obrazen narzadow plciowych u ofiary przestepstwa jest jednym z waznych elementow procedury.
Zastanawia mnie zreszta, czy jaby nie dala sie rady obronic, zdecydowala sie probowac ocalic zycie za cene gwaltu i zostala zabita pozniej, czy tez zolnierz zgwalcil ja posmiertnie, to czy by ja tez wyniesiono na oltarze czy potepiono.
Polecam iilustrowany biogram
lubczasopismo.salon24.pl/PSIB/post/513254,bl-karolina-kozkowna
2014/06/18 11:53:08
@zaciekawiony:
O letargu mówi się w przypadku Piotra Skargi. Choć nie wiem, czy to nie pseudohagiografia — pozwala uznać, że to właściwie święty, tylko z dość wydumanym zastrzeżeniem.

@lata 80-te i pedofilia:
To nie był temat. Owszem, ostrzegano mnie jako dziecko, przed obcymi, którzy dzieci chcą porwać w niecnych celach, ale nikt nie mówił jakich.
Owszem, opowiadało się dowcipy o tym, co robią proboszczowie z ministrantami, więc jakoś temat istniał, ale właśnie na poziomie wulgarnych dowcipów. (Nawiasem mówiąc, czytałem o pojmowaniu seksu w średniowieczu i ten zarzut wobec duchownych, który dzisiaj nazwalibyśmy podejrzeniem o pedofilię, już wtedy się pojawiał.)
O ‚pedofilii’ (może bardziej efebofilii) mogłem się dowiedzieć ze szkoły — jeden z nauczycieli lubił poklepywac chłopców po pupie, a wszyscy dowcipkowali na temat zapraszania przez niego „Mareczków” na noc do pokoju. Ale znowu — to było na poziomie dowcipu, choć należy uznać, że był on przy tym dobrze funkcjonującym ostrzeżeniem.

2014/06/22 13:22:00
Na blogu slwstr internautka w komentarzu wkleja zdjęcie strony z podręcznika do religii:
scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/t31.0-8/461320_321265468003014_919707385_o.jpg
Mówi, że takich rzeczy o Marii Goretti uczyła się kilka lat temu jako 12-13-letnie dziecko.

A więc to nie jest tylko „literatura pobożnościowa”, która jakoby ma swoje prawa (a kto jej daje te prawa?) – jak chciałaby publicystka Więzi w komentarzu do tej z kolei notki. To jest programowe nauczanie religii katolickiej w szkołach państwowych w XXI wieku!

2014/07/03 12:13:24
Ciekawa notka. Nie przyszło mi do głowy, żeby to powiązać, zresztą znałam tylko historię Karoliny Kózki i nigdy mi się to nie podobało (pamiętam to poczucie, że coś jest nie tak, chociaż byłam wtedy w podstawówce:)
2014/07/03 14:10:15
Kiedyś nie było „dziecka” w dzisiejszym rozumieniu (bez względu na płeć). Dzieci ciężko pracowały, były okrutnie traktowane itp.

Oczywiście ten przekaz – milczeć i wstydzić się jest szkodliwy i nie powinien być powielany.

2014/08/03 14:13:27
A ja chciałbym się dowiedzieć, jak kościół traktuje dziewczynki, którym jednak nie udało się obronić czystości (bo napastnik był dwa razy większy i pięć razy silniejszy, a dziecko było akurat w szoku…). Czy uznaje je za zbrukane? Skalane? Nieczyste? Stracone dla społeczeństwa? Czy zaleca drogę pokutną i samobiczowanie przez najbliższe 60 lat? Wreszcie – czy „zbrukana” dzieczynka jest godna późniejszego założenia rodziny i wychowywania dzieci? W końcu nie ma już tak ważnego, zdaniem kościoła, skarbu między nogami..?

Co kościół zaleca post factum? Powiedzieć matce, iść na policję? Czy może zamieść sprawę pod dywan, nie robić skandalu i nie wywoływać zgorszenia wśród wiernych? Tak się składa, że rodzice ofiary księży-pedofili (lub same ofiary) często słyszały od przełożonych dopuszczającego się tego czynu „dobre rady” w stylu „dla dobra kościoła nie róbmy szumu”, „postaraj się przebaczyć”, „módl się”, „przebacz sprawcy” itd. Czy zasada unikania seksskandali dotyczy również pedofilów-cywili, czy wyłącznie duchownych?

A co w sytuacji, kiedy ofiara zaszła w ciążę – rozumiem, że działa to dodatkowo na jej niekorzyść? Przecież ofiara, żeby nikogo nie gorszyć, zachowała zdarzenie dla siebie, a jest w ciąży – znaczy, że pewnie się łajdaczy po krzakach? Jestem ciekaw, co księżulo zaleciłby takiej niewiaście – opowiedzieć o zdarzeniu, czy narażać się na potępienie społeczne? Opowie – wywoła zgorszenie wśród trzody. Nie opowie – daje zły przykład (pozamałżeńska ciąża). Czyli znów zgorszenie. Tak czy inaczej – porządne dziewczęta powinny unikać kontaktu z upadłą.

Niestety takich dylematów nie mają wydawcy bajek o Katarzynie Kóźkównie.

W którą stronę maszeruje Rosja. O Korei Północnej w rosyjskiej tv

To nie program satyryczny. Ten program pokazała parę dni temu telewizja Rossija24. Prowadzący obala „amerykańskie kłamstwa” o tym, jak źle i strasznie jest w Północnej Korei: Jest to kraj pełen ducha i uskrzydlających idei. Weźmy socrealistyczne malowidła w fabrykach: To zachwycająca inspiracja do pracy dla rozwoju kraju, pomimo sankcji i propagandowych napaści! Reżim co prawda srogi, ale wszystko z troski o obywateli. Obywatele stanowią jedność, a wódz jest zwany Słońcem. Północnych Koreańczyków trzeba rozumieć, bo i oni nas, Rosjan, rozumieją.

W filmie można włączyć napisy angielskie (CC).