Prekaryzacja informatyki: Co z kobietami? Co z fizykami?

Jakub Chabik, informatyk i doktor zarządzania, człowiek z przemysłu informatycznego, pisze w Krytyce Politycznej o nadchodzącym upadku zawodu informatyka. Natychmiast pojawiły mi się w głowie dwa pytania: Co z kobietami? I co z fizykami? Czy to szansa, czy zagrożenie?

Kobiety

Wiele wskazuje na to, że prekaryzacja zawodu informatyka już się zaczęła i rzesze tych, którzy podejmują dzisiaj edukację, może znaleźć się w tym samym miejscu, gdzie na początku wieku znaleźli się na przykład ekonomiści
(…)
Trzeci czynnik to kwestia podaży: napór wykształconych na programistycznych bootcampach „niebieskich kołnierzyków programowania” sprawi, że spadną pensje wszystkich w branży. Zgodnie z zasadą Kopernika-Greshama (…) specjalista gorszy wypiera lepszego

Parę lat temu zdziwiłam się widząc karierę bootcampów (krótkich kursów programowania) dla kobiet – takich niby feministycznych inicjatyw, że dziewczyna też może być informatykiem.

Obawiam się, że kobiety wykształcone na wzbierającej fali idei „powrotu kobiet do informatyki” padną ofiarą prekaryzacji. Nie dlatego, że kobiety nie nadają się na dobrych informatyków. Nadają się. Tylko dlatego, że ich powrót zbiegł się z procesem psucia rynku specjalistów, a szczytna idea wykształcenia kobiety-specjalistki nie może być realizowana na zasadzie krótkich kursów zawodowych.

Powrót kobiet zaczął się akurat w momencie, gdy praca mężczyzn przestała być aż tak ceniona.

Fizycy

Ludzie z niszowymi kwalifikacjami, wysokimi umiejętnościami „miękkimi”, wiedzą z innych dziedzin (np. bankowość, przemysł, media, zdrowie) oraz siecią kontaktów mogą spać spokojnie. Znaczenie zacznie mieć porządne wykształcenie podstawowe i umiejętność szybkiej zmiany profilu – premię znowu otrzymają ci, którzy umieją się uczyć.

Tu przychodzą mi na myśl długie dyskusje ze znajomymi-fizykami.

Zastanawialiśmy się zawsze, czy opłaca się studiować fizykę (ba, nawet robić doktorat), a potem uciekać do informatyki, czy lepiej nie tracić czasu i studiować od razu informatykę.

Podłożem dyskusji był fakt, że na studia fizyki jest coraz mniej chętnych, choć zawsze było mało, a po tych studiach wcale nie tak wielu absolwentów pracuje w zawodzie. Większość przechodzi do przemysłu informatycznego. W Krakowie ssawą lokalnych magistrów i doktorów fizyki była i wciąż jest Motorola – ale też inne firmy informatyczne.

No więc studentom mówiło się, że co prawda może nie będą pracować w zawodzie, ale mają ten atut, że „fizyk nauczy się wszystkiego”. Te studia dają (obok wiedzy o zasadach działania przyrody) bardzo specyficzny trening intelektualny – ścisłego myślenia, ale też sceptycznego, realistycznego myślenia.

Z drugiej strony w dyskusji pojawiały się głosy, że po co ciągnąć ludzi na te studia (żeby wykładowcy fizyki mieli pracę), skoro można tych samych ludzi posłać od razu na studia informatyki, a nie stracą 5-9 lat z kariery.

Ale teraz pojawił się ten nowy czynnik – prekaryzacja zawodu informatyka. Ciekawa jestem, czy ona sprawi, że ludzie po fizyce będą bardziej czy mniej w cenie w przemyśle informatycznym?

Margaret Hamilton in 1969, standing next to listings of the software she and her MIT team produced for the Apollo project (Public Domain)


Komentarze
red.grzeg
2019/01/26 18:18:21
A co z chemikami?

Globalne ocieplenie: Rosyjskie czołgi na łachach wiślanych

A czy wiecie, że globalne ocieplenie wpłynie na obronność Polski, bo obniży się stan rzek?

Jest ta sprawa z linią Wisły. Nasze wojsko robiło symulacje razem z NATO i wyszło im, że trzeba bronić zachodniej Polski od linii Wisły, natomiast poddać wschodnią Polskę – przynajmniej na jakiś czas, aż sojusznicy pomogą [1] [2]. Są też inne koncepcje – obecny rząd woli raczej bronić wschodu Polski [3] [4]. W każdym jednak planie obrony rzeki stanowią ważną przeszkodę dla wrogiego natarcia.

Ale tak naprawdę linia Wisły może nie mieć znaczenia. Różne rzeki w Polsce, które dotychczas stanowiły przeszkody dla wroga i na których do dziś tradycyjnie opierają się scenariusze obronne, przestaną mieć znaczenie.

Będzie coraz niższy stan wody [5] [6] i Rosjanie wszędzie sobie wjadą.

Ostatnio media pisały o tych ćwiczeniach z NATO, gdzie mieli trenować przeprawę przez Wisłę. Ćwiczenia odwołano z powodu niskiego stanu wody [7]. W wyniku globalnego ocieplenia przeprawy i sprzęt pływający przestaną być potrzebne.

Ciekawa jestem, czy wojsko ma to wkalkulowane. Czy eksperci od obronności to przewidują.

Ciągnie się na przykład ta dyskusja o nowym bojowym wozie piechoty dla polskiej armii: Czy ma być słabiej opancerzony i pływający, czy ciężej opancerzony i niepływający? Prognozy stanu wód na następne kilkadziesiąt lat (sądząc po okresie eksploatacji starych BWP) powinny być argumentem w tej dyskusji. Tymczasem wygląda na to, że nasza armia dostanie wóz pływający [8] [9].

Wojsko Polskie oczywiście ma służby meteorologiczne do przewidywania pogody. Ale pogoda to nie klimat. Pogodę przewiduje się na kilka dni naprzód. Klimat – w perspektywie wielu lat. Czy nasza armia konsultuje się z klimatologami, gdy planuje doktrynę obronną Polski?

Susze i spadek stanu wody w rzekach to nie są incydentalne zjawiska pogodowe. To jest trend. I trzeba myśleć realistycznie: Choćby cały świat od zaraz zaczął obniżać emisję CO2, to średnia temperatura na świecie będzie rosła jeszcze przez co najmniej kilkadziesiąt lat [10]. Trzeba się na to przygotować.

Czy politycy odpowiedzialni za obronność Polski to wiedzą? Czy spece od geopolityki, popularni obecnie w kręgach rządowych, wiedzą, jak globalne ocieplenie zmieni warunki geograficzne naszego kraju? Należałoby im to uświadamiać. Zwłaszcza tym, którzy postrzegają ekologię jako fanaberię. Wizja rosyjskich czołgów przejeżdżających po łachach wiślanych zadziała na wyobraźnię.


Komentarze
2018/12/18 20:48:29
Rosjanie mają BWPy pływające;-)
2018/12/20 09:10:21
@red_Grzegorz

Ło, czekałam parę dni, aż ktoś napisze ten argument.
Ba, Rosjanie mają wszystkie czołgi pływające (choć nie wiem, jak Armata).

Ale rzeki są zawsze jakąś poważną przeszkodą. Przypominam o tej symulacji NATO-wskiej z linią Wisły. Zdaje mi się, że NATO też o tym wie, że Rosjanie mają sprzęt, który pływa. 😉

2018/12/20 12:45:29
Eee, nie wszystkie. Właściwie to praktycznie żaden rosyjski czołg nie jest pływający. Trudno zrobić czołg żeby był pływający, było tylko kilka specyficznych czołgów lekkich które pływały (patrz rosyjski PT-76 – wycofany już de facto), ale to nisza. Czołgi podstawowe nie pływają.

Wracając do BWP, to faktycznie zachodnioeuropejskie-amerykańskie współczesne BWPy* nie pływają. A nasze wojsko się upiera żeby koniecznie pływać. Ale już nowoczesny południowokoreański też K21 pływa (ma takie sprytne, chowane pod pancerzem nadmuchiwane pływaki). I to jest pytanie, czy nasi specjaliści są tacy uparci, czy też może wiedzą coś czego my nie wiemy.

*chociaż starsze wersje Mardera czy Bradleya pływały po przygotowaniu i doposażeniu

2018/12/20 19:21:57
Faktycznie, użyłam złego słowa. Chodziło mi o to, że większość rosyjskich czołgów potrafi przejechać pod wodą po dnie, w pełnym zanurzeniu, po zamontowaniu komina.
2018/12/21 14:06:39
A tak to właściwie każdy czołg potrafi, tutaj niemiecki Leopard:
www.youtube.com/watch?v=8bDxjBVDh5w

Ale wracając do wątku, to przetarg na parki pontonowe sygnalizuje że wojsko przewiduje że rzeki tak całkiem nie wyschną:
zbiam.pl/przetarg-na-parki-pontonowe/

Gość: Ambasador, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2019/02/15 07:15:02
Przede wszystkim, spece od obronności zapominają, że minęły już dawno czasy husarii czy Powstania Warszawskiego, kiedy to istotną rolę odgrywały przeszkody terenowe: rzeki, bagna… Teraz są wyrzutnie rakiet, pociski samonaprowadzające, latające fortecę. Gdy Rosja rzeczywiście zechce zaatakować Polskę, to najpierw kilka(set) rakiet, odpalonych gdzieś z głębokiej Rosji zrówna z ziemią wszystkie większe miasta i totalnie sparaliżuje dowodzenie, a potem – Rosjanie wejdą, gdzie zechcą, niezależnie od poziomu wody w Wiśle. A nasi dzielni wojacy na swoich transporterach – pływających lub nie – będą mogli jakiś czas bawić się w partyzantkę i trochę szarpać wojska rosyjskie, zanim tamci nie wystrzelają ich jak kaczek. Wiele lat później będzie z tego kolejny mit narodowy, jak znalazł do świętowania.

A węgiel to koks, to antracyt

Piotr Maciążek pisze:

W równoległej rzeczywistości:

Dziennik Gazeta Prawna: Surowca tyle, że się nie mieści w głowie (artykuł o rekordowym imporcie rosyjskiego węgla).

Gazeta Polska Codziennie: Węgiel – polskie dobro narodowe. [nie wiem, czy nie pomyłka co do gazety, ale artykuł prawdziwy]

Znalazłam linki do artykułów, o które chodzi:

W Polsce zalega węgiel. Import z Rosji jest dwa razy wyższy niż rok temu  (Gazeta Prawna)

Węgiel – polskie dobro narodowe  (Niezależna, a nie, jak podano wyżej, GPC)

Jeszcze taka ciekawostka: To może być węgiel kradziony Ukraińcom z okupowanego przez Rosję Donbasu?


Komentarze
2018/10/31 10:16:58
Ale jednak Niezależna powołuje się na GPC

Czy Rosja wspiera polskich antyszczepionkowców?

Pojawiają się ostatnio doniesienia medialne, że Rosja wspiera ruch antyszczepionkowy w USA. A w Polsce?

Jest sobie polskojęzyczny portal gloria.tv. Udaje portal katolicki.

Jest to portal rosyjski. Niedawno zmienił na swojej stronie adres na amerykański, dla niepoznaki. Ale w internecie są zarchiwizowane stare wersje strony z adresem:

Gloria.tv
Office 1461
Udaltsova 52
119607 Moscow
Russia

Pisała też o tym portalu strona Rosyjska V Kolumna w Polsce.

I otóż gloria.tv publikuje treści antyszczepionkowe. Zwrócił na to uwagę lekarz Dawid Ciemięga, znany popularyzator, aktywnie zwalczający antyszczepionkowców:

Tutaj zrzut ekranu z tego antyszczepionkowego artykułu na gloria.tv:

Portal gloria.tv publikuje także „wiadomości” odsądzające od czci i wiary papieża Franciszka, oraz jakieś brednie na temat „oznakowania przez mniejszość żydowską swoich członków w numerach ewidencyjnych PESEL”.


P.S. Jeśli chcielibyście wiedzieć, co to za adres, ta ulica Udalcowa 52 w Moskwie: Jest tam zwykły dom mieszkalny. Zarejestrowanych jest w nim kilka firm [1, 2]. Żadna nie nazywa się „gloria.tv”. Pewnie można się przyjrzeć im bliżej, może znalazłyby się jakieś poszlaki, która z nich jest/była właścicielem portalu. Adres biura w tym budynku: „office 1461” jest raczej niemożliwy, bo numery mieszkań są tam od 1 (1. piętro) do 98 (15. piętro).


Komentarze
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/09/07 02:18:04
To jest oczywiście metoda na obejście głównej trudności w stosowaniu broni biologicznej, czyli faktu, że jest równie groźna dla wszystkich, nie tylko dla wrogów, i wcześniej czy później może dosięgnąć również tych, którzy ją zastosowali. Ba, nawet nie trzeba będzie żadnej broni biologicznej stosować – wystarczy rygorystycznie (co w rosyjskim zamordyzmie nie jest bardzo trudne) szczepić własną populację, a populacje krajów zachodnich skłonić w ten czy inny sposób do obniżenia poziomu wyszczepialności. Zepchnięte obecnie do defensywy choroby zakaźne same zajmą się resztą, to tylko kwestia czasu.

Ale w istocie chodzi o coś więcej – o podbudowanie w krajach Zachodu antynaukowej histerii (Kremlowi szczególnie nie w smak jest klimatologia, bo świadomość antropogenności obecnego globalnego ocieplenia uderza w eksport surowców energetycznych, na którym wisi rosyjski budżet), doprowadzenie do skłócenia społeczeństw (dlatego w wielu internetowych debatach kremlowskie trolle podgrzewają obie strony dyskusji, promując – a innymi kanałami często także wspierając finansowo – wszelkie skrajności, od skrajnej lewicy i skrajnej prawicy po skrajnych idiotów) i zniszczenia zachodniej merytokracji (przeciętny Rosjanin wcale nie jest gorzej wykształcony niż przeciętny mieszkaniec Zachodu, wpływ elity naukowej na społeczeństwo w dyktaturze może być nawet silniejszy niż w demokracji, dzięki zamordyzmowi; jedyne, czego Rosja nie potrafi, to sprawić, by jej elity dorównały zachodnim – a skoro tak, to chce sprawić, by Zachód swym elitom przestał ufać).

I to dalej działa, choć już widać gołym okiem, że obywatele zachodnich demokracji niszczą w szybkim tempie podstawy własnego dobrobytu: że co, ja nie dam rady zniszczyć własnego kraju, ja!? Panie, ze szwagrem po wódce nie takie rzeczy robiliśmy, ja panu jeszcze pokażę!

2018/09/07 10:25:05
@x
To prawda, putinowskie trolle podgrzewają obie strony dyskusji.

Przy czym w przypadku szczepionek jesteśmy w tej luksusowej sytuacji, że obrońcy szczepień naprawdę mają rację. Zastanawiam się, czy podgrzewanie obrońców szczepień miałoby jakikolwiek efekt pożyteczny dla Rosji?

Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/09/11 21:32:32
To raczej chodzi o wykorzystanie kanałów „antyszczepionkowych” do rozprzestrzenienia informacji, o którą trollom chodzi, wśród ludzi z założenia niechętnych każdej „oficjalnej” narracji, bezkrytycznych i reaktywnych, ale uważających samych siebie za krytycznych i samodzielnie myślących. Oni najłatwiej dadzą się takimi chwytami przekonać i będą już dalej rozprzestrzeniać fejki całkiem za darmo.
2018/09/15 14:31:51
Nie lubi się Rosji, oj nie lubi 😛 😉
Gość: , 95.49.224.*
2018/09/27 10:54:10
@red.grzeg
Lubienie tu nie ma nic do rzeczy. Po prostu stwierdza się, że lepiej nie mieć ich przeciwko sobie. Ani po swojej stronie.
2018/09/30 20:26:37
Dobry materiał. W sumie nie powinno być w tym nic zaskakującego.
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/10/06 00:34:57
Bardziej niż o doraźną korzyść z wystawienia Zachodu na niebezpieczeństwo epidemii chodzi tu o wyrobienie w umysłach zachodnich internautów korzystnego dla Rosji podejścia do fake news i ewidentnych bredni: nikt normalny nie przejmuje się zanadto inwektywami wysmarowanymi na ścianach kloaki, ale jeśli cała sławojka wytapetowana jest setkami wypowiedzi pro- i anty-, to w ich czytelniku powstaje przekonanie, że wychodek jest miejscem debaty i że w ogóle jest o czym debatować (np. o przydatności szczepień ochronnych albo płaskiej Ziemi wspartej na grzbietach czterech słoni).
2018/10/07 14:02:58
@x
Właśnie tak.

Przyrodzona odpowiedzialność

Godząc się na zajście w ciążę, kobieta godzi też się na pewne ograniczenie swej wolności, stosownie do – od wieków przecież niezmiennych – obowiązków wynikających z ciąży, porodu i wychowania dziecka.

Ekspert Biura Analiz Sejmowych o projekcie zaostrzenia ustawy o aborcji

Napisał to oczywiście ekspert-mężczyzna. Kiedyś też wydawało mi się, że takie wytłumaczenie brzmi logicznie. Ale potem zastanowiłam się i doszłam do innego wniosku:

Ja się nie prosiłam na świat jako kobieta. Jest niesprawiedliwe, żeby połowa ludzkości była z racji urodzenia z macicą obciążona większą odpowiedzialnością za życie ludzkie, niż druga połowa. Mężczyźni nie mają żadnych takich „obowiązków”. Natomiast kobiety zgodnie z tą optyką zawsze muszą mieć na uwadze, że mogą zajść w ciążę i że wtedy na ich barkach spocznie odpowiedzialność za życie zarodka/płodu/dziecka. Mogą tylko albo podjąć „obowiązek” ciąży, porodu i wychowania, albo zostać „morderczynią”. Czyli po prostu od tego „obowiązku” nie mają ucieczki. Jest to sytuacja nierówności – jest kasta wyższa, obdarzona większą wolnością – mężczyźni; i kasta niższa, obdarzona mniejszą wolnością i większą odpowiedzialnością – kobiety. Biologia może sobie być niesprawiedliwa, ale my możemy tę niesprawiedliwość niwelować. Moim zdaniem nawet powinniśmy.


Nawiasam mówiąc, żyjąc w takiej logice – albo podjąć „obowiązek” ciąży, porodu i wychowania, albo zostać „morderczynią” – nic dziwnego, że kobiety w Polsce starają się jak najmniej zachodzić w ciążę. Każdy przy zdrowych zmysłach starałby się minimalizować szanse na obarczenie tak gigantyczną odpowiedzialnością.


Internautka pisze:

Całe rozumowanie oparte jest na łatwym do zakwestionowania (jakby bezdyskusyjnym?) założeniu „zgody na zajście w ciążę”. Odbycie stosunku nie jest równoważne takiej zgodzie.

Tu jest właśnie cały problem. Konserwatyści uważają, że odbycie stosunku jest równoważne zgodzie na zajście w ciążę. O tym jest cała katolicka etyka seksualna. O tym jest całe „wychowanie do życia w rodzinie” w szkołach. Nawet sytuacja gwałtu nie jest właściwie stąd wyłączona, bo zgodnie z konserwatywnymi normami kobiety powinny zdawać sobie sprawę, w razie gwałtu mogą zajść w ciążę, więc powinny unikać sytuacji, gdzie jest ryzyko gwałtu. Na tym właśnie polega to wrodzone obciążenie odpowiedzialnością z racji posiadania macicy. Masz macicę – musisz na co dzień żyć tak, żeby w każdej chwili móc podjąć odpowiedzialność za życie zarodka/płodu/dziecka.

 


 

Komentarze
2018/05/07 22:03:27
Jestem mężczyzną, więc moja opinia może być uznana za stronniczą. Jednak opinia kobiety również mogłaby być uznana za stronniczą, a obłoków w spodniach – lub dla symetrii, w spódnicach – niestety nie ma. Biologia jest niesymetryczna a kondycja bycia człowiekiem jest dopiero abstrahowana z kondycji bycia kobietą lub mężczyzną. Ursula Le Guin, pisząc Lewą rękę ciemności – przez wielu uważaną za najlepszą powieść SF – wykazała się prawdziwym geniuszem.

Więc oto opinia mężczyzny: Jeśli kobieta godzi się na zajście w ciążę, co obejmuje także zgodę ewentualną, rzeczywiście godzi się na pewne ograniczenia, które z faktu urodzenia dziecka wynikają. Trzeba jednak uczynić ważne zastrzeżenia:

Po pierwsze, zgoda musi być zgodą. Nie może być seksu wymuszonego, w tym seksu bo-jak-nie-to-on-odejdzie-do-tej-drugiej, kobieta musi być intelektualnie i emocjonalnie dojrzała do podjęcia takiej decyzji (często wątpliwe w wypadku młodych dziewczyn), decyzja musi być podjęta świadomie (co wyklucza sytuację, gdy kobieta jest pijana, naćpana albo z innych powodów nieprzytomna, nawet jeśli upiła się lub naćpała z własnej woli i *z tym* nie miała żadnego problemu), dalej, musi być świadoma rezygnacja z antykoncepcji (co nie obejmuje przypadku, że on nie lubi w gumce, więc jak mu się każe w gumce, to odejdzie itd) i pewnie coś jeszcze, ale zgoda, także ewentualna, na ciążę musi być zgodą. Dopiero wtedy można przyjąć, że kobieta, wyrażając zgodę na ciążę, wyraża też zgodę na wynikające stąd ograniczenia jej wolności.

No i owszem, ograniczenia te nie są symetryczne. Dla kobiet są o wiele większe, niż dla mężczyzn. Jak pisałem, biologia jest niesymetryczna.

Muszę wszakże uczynić zastrzeżenie do zastrzeżenia: jeśli ktoś mógł podjąć decyzję, ale tego zaniedbał, bo się upił lub tp, albo zlekceważył, bo jakoś to będzie, a pojawi się ciąża, to musi z konsekwencjami tego faktu żyć. Nie wycofuję się z niczego, co pisałem półtora roku temu, w notce i komentarzach.

Po drugie, co ma zastosowanie do aktualnej opinii w sprawie projektu pani Godek, ludzie chcą mieć zdrowe dzieci. Jeśli więc nawet kobieta zgodziła się na możliwość zajścia w ciążę i wynikające stąd konsekwencje, a okaże się, że płód jest ciężko chory, zdeformowany, musi mieć prawo do wycofania swojej zgody. Oczywiście jeśli ktoś postanowi takie dziecko urodzić, trzeba ją wspierać, także medycznie, społecznie i materialnie, a przede wszystkim uszanować taką decyzję. Ale w żadnym wypadku, pod żadnym pozorem nikogo nie można do tego zmuszać. Prawnik, który pisał opinię, o której wspominasz w notce, jest sadystycznym idiotą.

Dla równowagi, uwaga kobiety, mojej córki (ognista feministka, wyborczyni lewicy i w ogóle): jeśli państwo powiada, że kobieta ma jakieś obowiązki wynikające z możliwości zajścia w ciążę, państwo powinno zapewnić darmową, łatwo dostępną i skuteczną antykoncepcję.

Gość: fuzzy, *.static.ip.netia.com.pl
2018/05/07 23:50:43
Cała „niesprawiedliwość” ciąży wnika z biologii, która jest jaka jest i tyle. Jakbyśmy mieli te różnice całkowicie niwelować, to skończymy z jakąś jedną płcią i będzie nudno :). No bo mężczyźni mleka nie mają, a może by chcieli? A kobiety są generalnie słabsze fizycznie, to też niesprawiedliwe itd.

Ograniczmy się więc do „obowiązków wynikających z ciąży, porodu i wychowania dziecka”. O ile więc ciąża i poród są sprawą wyłącznie kobiety, to wychowanie (i fundusze na to wychowanie) już nie. Skoro więc postulujemy, że mamy „niwelować niesprawiedliwości” przez umożliwienie przerwania ciąży przez kobietę – co oczywiście powoduje również brak obowiązków wychowawczych. To dlaczego ma być teraz poszkodowany mężczyzna, skoro będzie musiał albo takie dziecko wychowywać albo na nie płacić – a może nie chciał takiego „ograniczenia wolności”? Oczywiście nie postuluję tutaj konieczności współdecydowania o aborcji przez (niedoszłego) ojca. To, jak wspomniałem, wyłącznie domena kobiety. Ale może dla symetrii dać mężczyźnie opcje analogiczną – wykluczającą go z obowiązku jakiegokolwiek udziału (również finansowego) w wychowaniu dziecka?
Moim zdaniem dopiero wtedy zniwelujemy różnice i będzie „sprawiedliwie”. A przynajmniej na tyle sprawiedliwie, na ile pozwala biologia.

Gość: fuzzy, *.static.ip.netia.com.pl
2018/05/07 23:55:35
A propos: „jeśli państwo powiada, że kobieta ma jakieś obowiązki wynikające z możliwości zajścia w ciążę, państwo powinno zapewnić darmową, łatwo dostępną i skuteczną antykoncepcję”.

Nie bardzo rozumiem tę logikę. Dla mnie, to trochę jakby powiedzieć: jeśli państwo powiada, że (zdrowi) mężczyźni muszą obowiązkowo iść do wojska, państwo powinno zapewnić darmowe, łatwo dostępne orzeczenia o płaskostopiu.

2018/05/08 00:35:46
@fuzzy i pobór. Argument jest pozorny. Tam, gdzie jest pobór, nikt się poborowego o zgodę nie pyta. A tu rozumowanie jest takie: jeśli ty się zgodzisz, to my, państwo, będziemy z całą surowością konsekwencji tej zgody od ciebie wymagać. Symetria obywatelka-państwo zostaje zniesiona; byłaby ona zachowana, gdyby państwo, chcąc egzekwować obowiązki wynikające z wyrażonej zgody, umożliwiało obywatelce niewyrażenie tejże zgody inaczej, niż przez zachowanie wstrzemięźliwości.

Argument „mężczyzna ma mieć przyjemność, ale zero obowiązków” jest dziecinny. O prezerwatywie, synku, słyszałeś? Mam nadzieję, że dobrze ci poszły egzaminy gimnazjalne.

Nb, wbrew legendzie, płaskostopie nigdy nie reklamowało od wojska. Been there, done that.

Gość: fuzzy, *.static.ip.netia.com.pl
2018/05/08 01:01:34
@pfg Argument „mężczyzna ma mieć przyjemność, ale zero obowiązków” jest dziecinny. O prezerwatywie, synku, słyszałeś?

Zaraz zaraz, ale czy to nie ten sam argument, co z aborcją? „Kobieta ma mieć przyjemność, ale nie ciążę”. A o tabletkach/spirali/wkładce/plastrze/implancie/pigułce „po” zapomniała?
I tu i tam państwo nagle wymaga poniesienia konsekwencji. Jasne różnica jest, ale cały wpis był o tym, żeby te różnice niwelować skoro możemy.

No i zauważ, że większość metod antykoncepcji dla kobiet jest bardziej kompleksowa i działa również w przypadku gwałtu/upojenia/narkotyków/czy innej utraty świadomości. Skoro prezerwatywa ma mężczyźnie wystarczyć za „zgodę” (czy w zasadzie jej brak), to dlaczego te rzeczy nie?

BTW: żeby było jasne, ja jestem za aborcją na życzenie do jakiegoś sensownego momentu ciąży (nie wiem dość, by go określić, od tego są mądrzejsi ludzie; pewnie Ci po gimnazjum :)). Ale argumentacja o „niesprawiedliwości” i „ograniczeniach” do mnie nie trafia.

2018/05/08 09:47:47
@pfg
Muszę wszakże uczynić zastrzeżenie do zastrzeżenia: jeśli ktoś mógł podjąć decyzję, ale tego zaniedbał, bo się upił lub tp, albo zlekceważył, bo jakoś to będzie, a pojawi się ciąża, to musi z konsekwencjami tego faktu żyć.

Właśnie coś takiego wydawało mi się do pewnego momentu logiczne, ale gdy przemyślałam, przestałam się z tym zgadzać. Oto dlaczego:

Bo na przykład chciałabym zupełnie tak jak mężczyzna móc spać z kim popadnie, i nawet gdy zaniedbam antykoncepcji bo się upiję, albo zlekceważę, to ponosić dokładnie taki sam stopień odpowiedzialności jak mężczyzna. Czyli móc w razie czego uciec, wycofać się, nawet jeśli nie jest to specjalnie chwalebne.

Jeśli nie mam takiego prawa, to znaczy, że jednak z racji urodzenia się z macicą ciąży na mnie większa odpowiedzialność niż na mężczyźnie. (Powtarzam: biologia nie jest sprawiedliwa, to oczywiste, ale ja tu nie mówię o biologii, tylko o kulturowym wytworze, jakim jest etyka.)

Bo właśnie w takich sytuacjach niekoniecznie chwalebnych szaleństw objawia się kulturowa nierówność kobiet i mężczyzn. Ty ostatecznie możesz sobie pozwolić na takie szaleństwo, jakie ono by nie było głupie. Ja – nigdy, bo ryzykuję resztą mojego życia. Chcę mieć prawo być dokładnie tak samo głupio beztroska jak mężczyźni.

Mężczyźni właśnie tego nie rozumieją, że kobieta przez całe życie musi mieć w tyle głowy ewentualność takich sytuacji ekstremalnych. Nigdy nie może sobie pozwolić, nawet z zamiarem ewentualnym, na taki stopień beztroski, jak mężczyzna. To jest cholerne obciążenie psychiczne. Kobiety rezygnują z wielu rzeczy w życiu z tego strachu. Praktycznie cała kultura relacji damsko-męskich jest na tym strachu oparta.

Gość: fuzzy, *.static.ip.netia.com.pl
2018/05/08 10:21:55
@anuszka > Bo na przykład chciałabym zupełnie tak jak mężczyzna móc spać z kim popadnie, i nawet gdy zaniedbam antykoncepcji bo się upiję, albo zlekceważę, to ponosić dokładnie taki sam stopień odpowiedzialności jak mężczyzna.

To dopiero jest dziecinne myślenie. Tobie się serio wydaje, że faceci tak podchodzą do sprawy? Nie neguje, że tacy istnieją – ale raczej większość się przejmuje czy ma te gumki czy nie. No i musi mieć tu i teraz, a nie jak „beztroska” kobieta przykleić sobie plaster raz na tydzień, albo w ogóle wstrzyknąć implant i mieć wszystko z głowy na parę lat.

No i jak już mamy tak bardzo uściślać, to nie ryzykujesz „resztą mojego życia”, a „jedynie” ~9 miesiącami. Potem możesz przecież to dziecko zostawić, czyli „uciec, wycofać się, nawet jeśli nie jest to specjalnie chwalebne”.

2018/05/08 13:21:14
@anuszka – ależ mężczyźni doskonale to rozumieją. Właśnie dlatego w bardzo wielu kulturach kary za niewierność lub szerzej, za seks pozamałżeński, były o wiele bardziej dotkliwe kobiet niż dla mężczyzn.

Jeśli natomiast mowa o możliwości „ucieczki, wycofania się”, to we współczesnych społeczeństwach bogatej Północy, do których się zaliczamy, rzeczywiście jest możliwość oddania dziecka zaraz po porodzie. Nigdzie też, zwróć uwagę, nie pisałem, że kobiety nie powinny mieć prawa do aborcji na życzenie, choć nie zmieniam zdania, że ja, pfg, aborcji prawidłowo rozwijających się płodów pochodzących z dobrowolnego seksu nie pochwalam. Nie dlatego, że chciałbym utrwalać niższą pozycję kobiet, ale ze względu na szacunek dla życia. Brak symetrii? Owszem, ale biologia nie jest symetryczna.

Gość: zut, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2018/05/08 14:34:09
kobiety moga przeciez podwiazac jajniki i problem tej asymetrycznej odpowiedzialnosci zniknie. zrobilybyscie tak, siostry i ciotki?
Gość: fuzzy, *.static.ip.netia.com.pl
2018/05/08 18:47:51
@ZUT Legalnie nie mogą, tak samo jak ty nie możesz sobie przeciąć nasieniowodów. Nasze państwo twierdzi, że to karalne.
Gość: ali, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/05/11 20:11:29
Z chęcią bym się w tej „kulturowej” sprawie zamienił. 9 miesięcy ciąży, po której można dziecko oddać bez żadnych konsekwencji vs 26 lat płacenia słonych alimentów.
2018/05/13 18:13:15
Oho, następny gimnazjalista się znalazł… Tak, tak, szanowni panowie metrykalnie mają zapewne więcej lat, ale mentalnie? Pre-zer-wa-ty-wa. Wiem, że na WDŻ o tym nie mówią, ale może od kolegów słyszeliście? Albo z internetów?
Gość: ali, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/05/17 22:25:07
Współczynnik Pearla 5%. I to przy założeniu, że zakupione prezerwatywy spełniają jakiekolwiek normy (jakaś federacja konsumentów w USA sprawdziła prezerwatywy z drugstore’ów i wyszło im, że normy spełnia 30, reszta to podróby) oraz że partnerka nie ma akurat ochoty na dziecko, bo nie ma wielkiego problemu z przedziurawieniem.

Wiem że za twoich czasów tego nie mówili, ale mógłbyś już tę wiedzę uzupełnić.

Fake news: Chodzą po domach dwie osoby i promują sprzedaż perfum?

Polsat News podał, że we środę 18 kwietnia został zgłoszony na policję w Kędzierzynie-Koźlu napad i rabunek. Sprawcy rzekomo dali do powąchania ofierze fałszywe perfumy, od czego ta straciła przytomność. Kobieta zgłaszająca się jako poszkodowana straciła z mieszkania 2500 zł. Mam powody uważać, że zarówno Polsat, jak policja dali się nabrać na fake newsa.

 

Zrzut ekranu z wiadomości Polsat News.

Zdarzenie zgłoszone przez obywatelkę miało miejsce 18 kwietnia. Tymczasem ta „wiadomość” pojawia się w internecie od co najmniej 9 kwietnia.

Zrzuty ekranu z najwcześniejszej wiadomości, jaką udało mi się znaleźć, na portalu glucholazyonline.com.pl.

 

Od 16 kwietnia zaczął pojawiać się na facebooku łańcuszek z tekstem zaczynającym się od „Chodzą po domach dwie osoby”. Można to łatwo wyśledzić w wyszukiwarce Facebooka.

Zrzut ekranu przykładowej wiadomości z łańcuszka z Facebooka.

Przypuszczam, że na policję zgłosiła się mitomanka, która chciała ukryć np. przed mężem przepuszczenie 2500 zł. Zmyśliła sprawę w oparciu o łańcuszek internetowy, który świeżo zobaczyła na facebooku. Coś jak „mama Madzi”, która zmyśliła, że ją napadnięto i porwano dziecko.

Wcześniejsza wersja tego łańcuszka, z napaścią nie w mieszkaniu tylko na parkingu, chodziła po sieci w 2011 roku i została zdementowana przez policję jako fejk.

Trudno znaleźć chemikalia, które powodują utratę przytomności po powąchaniu małej ilości z buteleczki. Możliwe, że istnieją, ale są dostępne bardziej dla szpiegów niż dla cwaniaczków kradnących 2500 zł.

W ogóle, jak sprzedawca perfum każe wąchać perfumy? Przecież nie prosto z butelki. Tylko np. nakłada trochę na nadgarstek osoby zainteresowanej. Nikt nie sztacha się perfumami pełną piersią. Jeśli byłaby to substancja powodująca utratę przytomności po takim skąpym powąchaniu jak przy perfumach, to byłaby przede wszystkim niebezpieczna dla samego przestępcy.

Tego – moim zdaniem – fake newsa w ostatnich dniach podało wiele mediów lokalnych, ale też mainstreamowy ogólnopolski Polsat News. No i policja. To budzi we mnie zwątpienie. Jeżeli takie głupstwo tak łatwo jest wstrzyknąć do polskich mediów, to Rosja ze swoją wojną informacyjną może w naszym kraju robić, co tylko chce.

 

 

 


Komentarze
2018/04/22 15:10:31
Miejskie legendy mają się świetnie. Amputacja nerek, czarna Wołga (za PRLu w Polsce), mnóstwo innych rzeczy, teraz usypiające perfumy.

Trzy cechy fundamentalizmu

Trzy cechy fundamentalizmu:

  1. Gdy fundamentalista chce być miłosierny, inność określa mianem choroby.
  2. Gdy fundamentalista nie chce być miłosierny, inność określa mianem złej woli.
  3. Fundamentalizm formułuje nakazy unieszczęśliwiające ludzi, po czym broni tych nakazów: „to da się zrobić, tylko trzeba wiary”.

To trzecie jest najokrutniejsze i najbardziej zakłamane.

Kto czuje się nieszczęśliwy z naszymi nakazami, ten jest widocznie zbyt małej wiary. Któż więc odważy się protestować przeciwko nim? Kto odważy się powiedzieć, że jest wystarczająco dużej wiary, a nakazy i tak go unieszczęśliwiają?

 

Źródło: mój komentarz sprzed 10 lat na blogu Artura Sporniaka

 

Autor: Przykuta (CC BY-SA 3.0)

Uczłowieczanie – manipulacje wizerunkami płodów i zarodków


Źródła: 1. http://www.ourdominique.50megs.com/photo3.html ,
2. https://embryology.med.unsw.edu.au/embryology/index.php/File:Human_stage17_face_01.jpg


Zauważyłam, że większość źródeł w internecie manipuluje wizerunkami zarodków – przedstawia je bardziej uczłowieczone, niż są w rzeczywistości. (Przykłady obrazków – niżej; najbardziej paskudne oszustwo – na samym końcu notki.)

To dotyczy nie tylko stron anti-choice, ale także zupełnie normalnych, pozornie neutralnych poradników internetowych dla kobiet w ciąży.

Porównałam różne obrazki podawane na takich stronach ze zdjęciami na godnej zaufania stronie naukowej o embriologii. Typowe manipulacje są następujące:

Jeśli to rysunek lub grafika komputerowa:

  • Dla zarodka w wieku X tygodni podaje się rysunek zarodka starszego o tydzień lub dwa. Być może jest to pomyłka wynikająca z tego, że w języku medycznym wiek ciąży to wiek zarodka + 2 tygodnie (tj. czas od ostatniej miesiączki).
  • Rysuje się kształt ciała zarodka bardziej uczłowieczony – wyraźniejsza głowa, wyraźniejsze kończyny
  • Jeśli na rysunku ogólny kształt zarodka jest dość dobrze oddany, to jednak kształt jego twarzy jest zdecydowanie uczłowieczony w stosunku do tego, jak ta twarz wygląda naprawdę. Np. na pewnym etapie zarodek nie ma jeszcze wykształconego nosa i ust, tylko taką jedną pomarszczoną fałdę, ale na rysunkach jest już z nosem i usteczkami jak niemowlę. Sprawę utrudnia pokazywanie zarodków zwykle z boku. One z profilu wyglądają nieco bardziej ludzko, natomiast twarz mają pochyloną, tak że jej nie widać. Na zalinkowanej poniżej stronie widać jednak, że do pewnego etapu zarodki o dość ludzkim tułowiu mają wciąż jeszcze nie-ludzkie twarze.

Jeśli pokazywane jest zdjęcie:

Nawiasem mówiąc, zwróciłam uwagę, że mało jest w internecie zdjęć płodów, a więc już nie zarodków – czyli powyżej 10. tygodnia ciąży. Odpowiedź prawdopodobnie jest następująca: Jest dużo zdjęć takich zarodków, które ulegają poronieniu (naturalnie dzieje się to zwykle w pierwszym trymestrze ciąży), oraz zarodków poronionych na skutek aborcji (stosują się przepisy prawne, do którego tygodnia można aborcji dokonać, zresztą im szybciej się to zrobi, tym lepiej).

Osobną kategorię stanowią figurki zarodków, produkowane na potrzeby propagandy anti-choice.

  • Znalazłam w sieci kilka zdjęć figurek tak artystycznie wykonanych, że w pierwszej chwili wyglądały jak rzeczywiste preparaty medyczne. Jednak po bliższym przyjrzeniu można zauważyć, że rzeźby rzekomo kilkutygodniowych zarodków mają twarze niemowląt.
  • Typowe plastikowe figurki zarodków, które katechetki noszą po szkołach (ja już w latach 90. miałam z taką do czynienia) nie są tak ładnie wykonane, ale też maja wyrzeźbione twarzyczki niemowląt.

Strona embryology.med.unsw.edu.au jest troszkę trudna do nawigowania, ale bardzo gęsta merytorycznie i dlatego ją polecam.

Tu jest na przykład strona dotycząca zarodka w 9. tygodniu ciąży, czyli w 7. tygodniu życia zarodkowego.

Twarz zarodka wygląda bardziej jak pyszczek:
9. tydzień ciąży = 7. tydzień życia zarodkowego

Źródło: https://embryology.med.unsw.edu.au/embryology/index.php/File:Stage19_bf3.jpg

Dokładnie dla tego etapu rozwoju zarodkowego (9. tydzień ciąży, 7. tydzień życia zarodka) jest mnóstwo obrazków w sieci, fałszywie uczłowieczających wygląd zarodka. Na przykład na stronie poradnikowej dla kobiet w ciąży:

Nieprawdziwy obraz zarodka w 9. tygodniu ciąży

Źródło: https://www.thebump.com/topics/pregnancy

A tu jest tablica medyczna z rysunkiem z roku 1922, gdzie twarz zarodka w 9. tygodniu ciąży czyli 7. tygodniu życia zarodka wygląda zupełnie inaczej:

Twarz zarodka, 9. tydzień ciąży, 7. tydzień życia zarodka, rysunek medyczny z 1922 roku

Źródło: https://embryology.med.unsw.edu.au/embryology/index.php/File:Streeter1922-fig12.jpg

A tu już ordynarne przegięcie – fałszywe figurki zarodków w śpioszkach i czapeczkach (kliknijcie, żeby zobaczyć więcej i porównajcie ze stroną embryology.med.unsw.edu.au). Propagandyści chcą, żebyśmy zarodek w 9. tygodniu ciąży wyobrażali sobie tak:

Źródło: http://www.ourdominique.50megs.com/photo3.html

 


Tu z kolei przykład figurki płodu rzekomo w 12. tygodniu ciąży. Wygląda jak niemowlę.

Fałszywa figurka płodu w 12. tygodniu ciąży

Źródło: https://politicalpistachio.blogspot.com/2012/05/abortion-americas-genocide-baby-at-12.html

A tutaj rzeczywisty płód z 12. tygodnia ciąży (zdjęcie ze strony anti-choice, ale uczciwe!):

Prawdziwy płód, 12. tydzień ciąży

Źródło: http://www.priestsforlife.org/resources/development/baby-phillip.htm

Nie wiem, czy ktoś czegoś nie poknocił z przeliczaniem wieku ciąży na wiek płodu, więc na wszelki wypadek starszy płód, 14. tydzień ciąży:
Prawdziwy płód, 14. tydzień ciąży

Źródło: http://www.lifenews.com/2016/04/07/amazing-photos-of-baby-miscarried-at-14-weeks-reveals-the-humanity-of-unborn-children/

 


Na koniec pokażę wam najbardziej ordynarne oszustwo. Strona z fałszywymi figurkami zarodków pokazuje ten zestaw:

Źródło: http://www.ourdominique.50megs.com/photo3.html

Podpis głosi, że figurka pierwsza z prawej to zarodek w 8. tygodniu ciąży, czyli w 6. tygodniu życia zarodkowego. Jeszcze raz, żeby było jasne – chodzi o tę figurkę, wyglądającą jak gotowy niemowlak:

Źródło: http://www.ourdominique.50megs.com/photo3.html

A teraz jak wygląda ten zarodek naprawdę: Ma skrzela, ogon i płetwy. Usta są jeszcze nie całkiem odróżnialne od nosa, stanowią jedną fałdę. Zawiązki oczu ma po bokach głowy, jak ryba.

Ze strony embryology.med.unsw.edu.au/ – zarodek w 8. tygodniu ciąży, czyli w 6. tygodniu życia zarodkowego:

Twarz zarodka, 8. tydzień ciąży, 6. tydzień życia zarodka

Twarz zarodka w 8. tygodniu ciąży, czyli w 6. tygodniu życia zarodkowego. Źródło: https://embryology.med.unsw.edu.au/embryology/index.php/File:Human_stage17_face_01.jpg

Twarz zarodka, 8. tydzień ciąży, 6. tydzień życia zarodka

Twarz zarodka w zbliżeniu, w 8. tygodniu ciąży, czyli w 6. tygodniu życia zarodkowego. Źródło: https://embryology.med.unsw.edu.au/embryology/index.php/File:ME16_001.jpg

Zarodek, 8. tydzień ciąży, 6. tydzień życia zarodka

Cały zarodek, widok z przodu, w 8. tygodniu ciąży, czyli w 6. tygodniu życia zarodkowego. Źródło: https://embryology.med.unsw.edu.au/embryology/index.php/File:Stage17_bf3.jpg

Zarodek, 8. tydzień ciąży, 6. tydzień życia zarodka

Cały zarodek, widok z boku, w 8. tygodniu ciąży, czyli w 6. tygodniu życia zarodkowego. Źródło: https://embryology.med.unsw.edu.au/embryology/index.php/File:Stage17_bf1.jpg

 

 


Komentarze
Gość: tim, *.internetdsl.tpnet.pl
2018/03/26 00:56:14
i jakie to ma znaczenie jak wygląda twarz płodu w 6 czy w 8 tyg ciąży , skoro cała obecna dyskusja dotyczy aborcji eugenicznej do której dochodzi b. często po 20 tyg? – może prosze taki pokazać . Ewentualna diagnostyka prenatalna zaczyna sie ok 12 tyg i zajmuje czas , potem kolejny czas nim kobieta dostanie sie do szpitala i procedura się rozpocznie – najwcześniej do takiej aborcji dochodzi koło 16 tyg. – ale w praktyce to rzadkość , sporo jest koło 22 tyg albo później.
zresztą warto może pokazać płód już w 8 tyg:
embryology.med.unsw.edu.au/embryology/index.php/Carnegie_stage_23
(kiedy więszość ‚wyzwolonych’ kobiet uważa go za zlepek komórek)
Poza tym to czy Pani subiektywna ‚człowieczosć ‚ twarzy ma być kryterium rozstrzygającym o tym czy można zabić czy nie?
Może proszę też umieścić zdjęcie Josepha Merricka – tzw. człowieka słonia – czy zabiła by go Pani za wygląd czy tylko odebrała prawo do bycia człowiekiem.
Gość: Just some tag, *.play-internet.pl
2018/03/26 11:47:43
Do Tima:
Po pierwsze jest jakiś deadline terminacji ciąży i kołacze mi się że to 4 tygodnie. Mówimy o legalnej aborcji.
Po drugie, autorka nigdzie nie wypowiada swojego zdania na temat aborcji jako takiej, jej słuszności, ani konceptu że to od wyglądu ma zależeć czy aborcja zostanie przeprowadzona. Autorka zauważa jedynie, że zdjęcia są uczlowieczane, tj. płody na zdjęciach „podrasowanych” mają wyraźne cechy ludzkie, podczas gdy w rzeczywistości ich (jeszcze) nie przejawiają. Nie wydaje mi się, by naciąganym był wniosek, że im bardziej ludzko coś wygląda tym łatwiej nam się utożsamiać i mieć pozytywne emocje z tym związane. W takim celu prawdopodobnie się tak podkręca zdjęcia i jest to manipulacja. Tyle.
Poza tym pojawia się w artykule zdjęcie płodu z 12. tygodnia.
2018/03/26 18:03:06
Coś mi tu nie gra.

Masz rację, że „pro-liferzy” oszukują i manipulują wizerunkami zarodków i płodów aby wyglądały jak niemowlęta, bo wtedy łatwiej im przekonać słuchaczy, że embrion to po prostu bardzo małe dziecko, więc aborcja jest równoznaczna z zabójstwem. Takie postępowanie „pro-liferów” jest nieuczciwe i słusznie im to wytykasz.

W dodatku jeśli odnieść się do obecnego projektu pani Godek, który jest popierany przez PiS (przynajmniej na szczeblu szeregowych posłów, choć nie mam tu na myśli tego szeregowego posła) i którego uchwalenia domagają się biskupi, mowa jest o płodach uszkodzonych, zdeformowanych, często w makabryczny sposób. Narzucanie kobietom prawnego obowiązku rodzenia takich dzieci jest nieludzkie.

Wróćmy jednak do „pro-lferów” i ich manipulacji. Czy piętnując ich postępowanie, nie robisz do pewnego stopnia tego samego, co oni, tylko w drugą stronę? Oni akcentują „ludzkość” embrionów i żeby tego dowieść, podrasowują obrazki i figurki. Ty akcentujesz – zwracam uwagę: akcentujesz; tak to odbieram – ich „nieludzkość”: ogon, płetwy, skrzela, pyszczki. Piszesz zgodnie z prawdą, ale przecież te szczegóły nie mają znaczenia: każdy człowiek – ja, ty, mistrz olimpijski, dealer narkotyków, świątobliwy mnich i hodowca kóz – na którymś etapie życia płodowego mieliśmy te ogony i skrzela. O tym, czy aborcja jest/może być prawnie i etycznie dopuszczalna, nie decyduje to, że sześciotygodniowy zarodek ma ogon.

2018/03/27 10:41:41
@Tim

Właśnie o to chodzi: Jakie to ma znaczenie, jak wygląda zarodek? Ja też się pytam. To twórcy tych rysunków i figurek uważają, że wywołają większą empatię dla zarodków, jeśli przydadzą im rysów niemowląt.

@PFG

Piszę o pyszczku, płetwach, skrzelach i ogonie, bo to prawda. Widzieć w tym coś negatywnego to być jak ci przeciwnicy Darwina z XIX wieku, którzy obrażali się, że nie mają nic wspólnego z małpami.

Gość: NieZabijaj, *.play-internet.pl
2018/03/30 00:20:01
Kobieto, ocknij się! Żyjemy w XXI wieku i Ty sugerujesz, że kobieta w ciąży nie nosi w sobie człowieka. Piszesz o jakimś „pyszczku”. To taki sam „pyszczek” jak Twój! Ludzkich zarodków czy płodów nie trzeba „uczłowieczać” bo to są ludzie w fazie rozwoju określonej przez język medyczny. Tak samo noworodek, niemowlę, dziecko, nastolatek,osoba dojrzała i starzec to kolejne fazy rozwoju ludzkiego organizmu. Nie ma zgody na zabijanie człowieka w żadnej z tych faz! Aborcja natomiast jest najokrutniejsza, gdyż takie maleństwo nie ma żadnych szans na jakąkolwiek obronę! Jak można być tak podłym, aby chcieć pozbawiać życia te biedne istotki, albo nawet dopuszczać taką możliwość. To się nie mieści w głowie! Jakieś niewyobrażalne zwyrodnialstwo!
Inną sprawą jest, że chore dzieci również zasługują na miłość i opiekę a nie przedwczesną śmierć jeszcze w łonie matki, które ma je chronić i pomóc się rozwinąć/urodzić. Większość ludzi zapada na śmiertelne choroby, ich organizmy zaczynają szwankować w różnym wieku, ale nikt ich nie dobija wcześniej zanim sami nie skonają.
2018/03/31 23:57:41
@Pfg, akapit ostatni

Ja tego tak nie odebrałam. Mam wrażenie, że Anuszka pisze o (naszych) skrzelach i ogonach po to, żeby pokazać absurd wizualnego uczłowieczania. Prolajfowcy doskonale wiedzą, że gdyby przeciętnemu Kowalskiemu pokazali te skrzela i płetwy, to przeciętny Kowalski nie dostrzegłby w nich człowieka, a właśnie chodzi o to, żeby dostrzegł. I podkreślenie, na czym konkretnie, na pominięciu jakich widocznych cech polega manipulacja, jest słuszne.

A tak nawiasem mówiąc, ponieważ część umiarkowanych poglądów w tej sprawie zakłada, że jakąś tam sensowną granicą jest zagnieżdżenie się zarodka, to może należałoby pokazywać na stronach prochoiceowych ten zarodek _sprzed_ zagnieżdżenia. Czyli zlepek komórek, żadnych tam płetw ani skrzeli, o rączkach i nóżkach już nie mówiąc.

Gość: remrem, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/04/08 10:35:57
@NieZabijaj

Człowieku, ocknij się. Żyjemy w XXI wieku, a ty ciągle uważasz, że kobiety powinny poświęcać swoje życie w imię urodzenia dziecka, którego urodzić nie chcą. Piszesz jakoby przyjście na świat było najważniejszą kwestią i przywilejem osoby poczętej. A co z dziećmi, które rodzą się chore, które zaraz po wyjściu z brzucha matki cierpią z bólu, tylko po to, żeby zaraz umrzeć, gdyż ich wady wrodzone nie pozwalają na egzystencje dłuższą niż kilka godzin? Co z ciążami bliźniaczymi, w których jeden bliźniak jest zdrowy, a drugi nie, i zagraża życiu i zdrowiu tego pierwszego? Czy powinniśmy, w imię możliwości urodzenia się chorego bliźniaka, pozwolić na to, aby ten pierwszy urodził się chory/martwy? Żyjemy w XXI wieku, a wy, „obrońcy życia” dalej sprowadzacie aborcję do przestępstwa, wszystko w tej kwestii jest dla was czarne i białe. Lata istnienia ludzkości pokazały, ze są przypadki, gdzie usuniecie płodu jest wskazane, zarówno dla matki jak i dla płodu. A wy dalej wiecie lepiej i nazywacie aborcję morderstwem. I dalej wierzycie, że jeśli aborcję zdelegalizujecie, to kobiety przestaną ją stosować. Mamy fajną ustawę dt. aborcji, która jest dobrym kompromisem między zwolennikami a przeciwnikami aborcji. Jeśli rząd z jakichś przyczyn odbierze kobietom swobodę obywatelską, jaką jest możliwość nierodzenia chorego dziecka, to kobiety zaczną jeździć po aborcję za granicę. Szwedzkie szpitale już ogłosiły, że pomogą u siebie wszystkim Polkom, chcącym nie rodzić chorych dzieci, jeśli zaostrzenie ustawy przejdzie. Innymi słowy – wasza walka to tylko pic na wodę, jak za PRL-u – zakażmy czegoś, a problem zniknie. Zrozumcie wreszcie, ze to tak nie działa…

Gość: Kaś, 77.111.245.*
2018/07/04 12:40:01
@Gość: remrem
Jest dobrym kompromisem między kim? Chyba kościołem i PiSem. To nie jest żaden kompromis, to jest zakaz z trzema wyjątkami. Polska ma jedną z najbardziej restrykcyjnych ustaw aborcyjnych na świecie, a i tak znajdzie się masa ludzi, gotowych jej bronić. I to takich ludzi, którzy szumnie nazywają się nowoczesnymi i liberalnymi.

Czy #jateż to rozwadnianie problemu?

Wielu mężczyzn i niektóre kobiety piszą, że akcja #metoo / #jateż rozwadnia problem molestowania. Ich zdaniem w mediach społecznościowych pojawiła się rzekomo lawina świadectw, które opisują wcale nie molestowanie właściwe, lecz zaledwie niewczesne zaloty, brak kultury, zaczepki słowne nie będące molestowaniem.

Postanowiłam zrobić małą statystykę wpisów na facebooku: W wyszukiwarkę facebooka wpisałam tag #jateż. Zdecydowałam się na polską wersję tagu, żeby łatwiej dotrzeć do osobistych świadectw Polek, a pominąć wpisy zagraniczne i artykuły prasowe. Dokładniejszy opis wyszukiwania podaję na stronie z wynikami, link poniżej.

Krótko mówiąc, przewijałam jak leci wyniki wyszukiwania w kategorii „Posty publiczne” i omijałam artykuły prasowe, parodie, oraz wpisy nie pozwalające na przyporządkowanie. Brałam po kolei pojawiające się wpisy z osobistymi historiami osób molestowanych. Przyporządkowywałam je do kategorii molestowania fizycznego lub słownego.

Strona z wynikami znajduje się tutaj.

Z 30 świadectw tylko 6 opisywało wyłącznie molestowanie słowne.
24 z 30 historii opisywało molestowanie fizyczne bądź też fizyczne i słowne. Zwraca uwagę, że 16 spośród 30 przypadków to molestowanie fizyczne dziecka.

Zatem moje wyniki sugerują, że nie jest prawdą, iż kobiety masowo opisują przypadki wątpliwe, gdy ktoś zaledwie zalecał się do nich, komentował lub pogwizdywał.

Zachęcam czytelników do sprawdzenia samemu. Być może wyniki wyszukiwania facebooka różnią się dla różnych użytkowników. Być może ktoś będzie miał chęć zebrać większą próbę, np. 100 świadectw, bo 30 przypadków to wciąż trochę mała statystyka.

 


Komentarze
2017/11/13 18:02:37
A zrobiłaś dokładniejsze badanie, jakie to konkretnie molestowanie fizyczne? Bo ja między innymi z tego powodu, że ta kategoria wydaje mi się rozwodniona, nie wzięłam udziału w tej akcji (pomińmy fakt, że nie udzielam się ostatnio na fejsbuku – gdybym uważała akcję za naprawdę sensowną, to pewnie bym się złamała). Dlatego, że mam niestety dość dużą gamę doświadczeń w tym względzie – od obleśnych facetów ocierających się w tłumie w tramwaju, po napad. I ponieważ mogę porównać te dwa typy „molestowania”, uważam, że jest to rozmyte. Oblech w tramwaju jest ohydny i należy z nim walczyć, ale możesz wysiąść na najbliższym przystanku, a jeśli tłok jest nieco mniejszy, odsunąć się w bezpieczne miejsce. I to jest kompletnie nieporównywalne z poczuciem całkowitej bezradności.

Mogłabym jeszcze o Indiach – sprzed kilkunastu lat i z południa. O tym, że może być fizyczne zainteresowanie niepodszyte niezdrowym erotyzmem i kolejne stadia wdzierania się w cudzą intymność. Nie napiszę o tym między innymi dlatego, że rozkład kulturowy byłby (po części) wodą na młyn polskiej skrajnej prawicy

2017/11/19 10:51:42
Absolutnie z prostactwem i przemocą należy walczyć. Dlatego akcja metoo jest ważna i ma sens. Oczywiście, kiedy wyważa się bramę, która była długo zamknięta nie trudno o przesadę. Wrzucanie do jednego worka regularnego gwałtu, którym jest wymuszenie pełnej usługi seksualnej na podległej, -ym pracowniku i powiedzenia niezdarnego komplementu „Masz super cyce!” jest zupełnym nieporozumieniem. Tym bardziej, że same protestantki podkreślają, że chodzi o obleśnego typa. Wiadomo z doświadczenia, że kobieta potrafi znieść bardzo dużo, kiedy natrafi na faceta, który jej się podoba.
2017/11/28 12:25:46
Bardzo ciekawy wpis. Rzeczywiście z takim postępowaniem należy walczyć bez żalu. Pozdrawiam.
2018/01/28 08:46:28
<i>Być może wyniki wyszukiwania facebooka różnią się dla różnych użytkowników. </i>

Bardzo się różnią dla różnych użytkowników (dla dowolnego wyszukiwania, im bardziej różniący się użytkownicy), tak więc metoda badawcza pozbawiona wartości. Takie badanie rzetelnie mógłby zrobić tylko FB.