Dziennikarskie chciejstwo wykorzystuje naukowców

Jak mnie wkurza to dziennikarskie chciejstwo! Zjawisko polega na nierzetelnym wykorzystaniu doniesień naukowych (źle zrozumianych? nie doczytanych?) tak, aby popierały tezę postawioną przez dziennikarza.

Red. Pacewicz opublikował w Gazecie Wyborczej tekst proponujący legalizację niektórych substancji psychoaktywnych. Jego argumentacja przebiegała tak: Naukowcy stworzyli skalę szkodliwości narkotyków. Alkohol i tytoń (legalne) mają na tej skali wysoką pozycję. Zatem należy zalegalizować te środki, które mają mniejszą szkodliwość niż alkohol i tytoń.

Ta argumentacja brzmi logicznie. Sama prywatnie sądzę, że istnieją niektóre nielegalne środki psychoaktywne, które prawdopodobnie są mniej szkodliwe od tytoniu i alkoholu, a zatem mogłyby być legalne. Mimo to, nie mam 100% pewności, czy moje przekonanie o owej szkodliwości jest prawdziwe. Po prostu nie znam się.

Red. Pacewicz stwierdza jednak, że naukowcy już wiedzą! Tymczasem nic podobnego. Nie miałabym nic przeciwko argumentacji Pacewicza, gdyby była rzeczywiście oparta na rzetelnej analizie źródeł naukowych. Lecz tak nie jest. Jego tekst jest nierzetelny.

Obecnie opracowane przez naukowców skale szkodliwości narkotyków są skalami dotyczącymi legalnych i stosunkowo łatwo dostępnych alkoholu i tytoniu, plus nielegalnych i stosunkowo trudniej dostępnych pozostałych środków. Naukowcy przyznają – co pan redaktor Pacewicz pomija! (i to jest właśnie nierzetelne!) – że w związku z tym skale szkodliwości mogłyby być inne, gdyby inne środki były legalne i łatwo dostępne.

Cytowany przez Pacewicza artykuł Development of a rational scale to assess the harm of drugs of potential misuse mówi wyraźnie: However, direct comparison of the scores for tobacco and alcohol with those of the other drugs is not possible since the fact that they are legal could affect their harms in various ways, especially through easier availability.

„Jednakże bezpośrednie porównanie punktacji dla tytoniu i alkoholu z punktacją innych narkotyków nie jest możliwe, ponieważ fakt, że są one (tytoń i alkohol) legalne mógłby wpływać na ich szkodliwość na różne sposoby, zwłaszcza poprzez łatwiejszą dostępność.”

Drugi cytowany artykuł, Drug harms in the UK: a multicriteria decision analysis, dostępny jest tylko na subskrypcję (ja akurat mam dostęp). Tutaj podobnie autorzy zastrzegają: Many of the harms of drugs are affected by their availability and legal status, which varies across countries, so our results are not necessarily applicable to countries with very different legal and cultural attitudes to drugs. Ideally, a model needs to distinguish between the harms resulting directly from drug use and those resulting from the control system for that drug.

„Wiele ze szkód wywołanych przez narkotyki zależy od ich dostępności i statusu prawnego, które są różne w różnych krajach, więc nasze wyniki nie są koniecznie stosowalne do krajów bardzo różniących się podejściem prawnym i kulturowym do narkotyków. W idealnym przypadku, model powinien rozróżniać pomiędzy szkodami wynikającymi bezpośrednio z narkotyku oraz szkodami wynikającymi z systemu kontroli dla tego narkotyku.”

Prywatnie podejrzewam (ale nie mam na to dowodu!), że wysoka pozycja alkoholu i tytoniu w cytowanych skalach jest związana z ich legalnością i dostępnością. Sądzę tak, ponieważ w owych skalach punktuje się np. koszty opieki zdrowotnej i szkody społeczne. Na leczenie szkód związanych z legalnymi i szeroko dostępnymi środkami wydaje się prawdopodobnie więcej pieniędzy. Nawet jeśli chodziłoby o koszt w przeliczeniu na jednego pacjenta, to państwowy system leczenia alkoholizmu jest prawdopodobnie lepiej rozwinięty z powodu jego większej powszechności – czyli lepiej finansowany, niż system leczenia uzależnień od innych naroktyków. Co do szkód społecznych, podejrzewam, że łatwa dostępność alkoholu może spowodować przekroczenie pewnej „masy krytycznej”: Są kraje znane z alkoholizmu i wydaje mi się, że tam dużą rolę gra nie tyle nawet łatwość kupna, co kulturowa łatwość częstowania się alkoholem. Zatem, gdyby takie warunki dotyczyły innego rodzaju narkotyków, podejrzewam, że mogłoby być podobnie i ich pozycja w rankingu szkodliwości wzrosłaby.

Aby red. Pacewicz mógł uczciwie napisać, że naukowcy znaleźli wiarygodną skalę szkodliwości narkotyków, to skala ta musiałaby być taka, jak postulowano w cytacie powyżej: Od szkodliwości narkotyku jako takiego musiałaby odróżniać wpływ jego legalności i dostępności. Taka skala na razie nie istnieje. Jeśli zostanie kiedyś stworzona, to poprę argumentację red. Pacewicza. Natomiast to, co dziennikarz zrobił obecnie, jest to naciąganie wyników badań naukowych poza zakres ich stosowalności – i tego zdecydowanie nie popieram.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s