Truchło

Kolejny z absurdów Warszawy już na szczęście odszedł w niebyt. Odesłałam go tam sama. A sprawa była ciekawa. Widziałam TO codziennie idąc do pracy. Nie wiedziałam, co TO jest.

Po jednej stronie płotu – elegancki blok przy jednej z głównych ulic Warszawy. Na parterze – Profesjonalne Studio Paznokci. Przed wejściem nienaganna czystość, codziennie wystawiane donice z bukszpanem. Po drugiej stronie płotu – mój instytut. Może nie aż tak elegancki, jak gabinet tipsów, ale jednak. „Do kogo należy to, co wisi na płocie? I co to w ogóle jest?” – pomyślałam.

Makabryczny zdechły ptak, nabity na sztachetę ogrodzenia. Nie trzeba eksperta od kryminalistyki, by stwierdzić, że obiekt wisiał już tak od wielu tygodni. Od strony instytutu nikt go nie zauważył, bo to jest w najdalszym rogu instytutowego ogrodu. Po prostu nikt tam nie chodzi.

Lecz od drugiej strony – pani z Profesjonalnego Studia Paznokci nieraz wychodziła na zewnątrz i prowadziła rozmowy telefoniczne pod płotem, mając nad głową rozkładające się truchło. Nic a nic jej nie przeszkadzało? Nie kłóciło się nawet z nieskazitelną witryną Studia i tymi donicami bukszpanu?

Przedstawiłam sprawę w sekretariacie instytutu. Poproszono pana odpowiedzialnego za sprzątanie terenu i zwłoki zostały natychmiast usunięte. Świat stał się odrobinę piękniejszy.

Dziś, gdy weszłam do sekretariatu, pani sekretarka powitała mnie słowami: -To był dorsz!!! Pan, który to sprzątnął, twierdzi stanowczo, że to był dorsz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s