Mariam Lau w gazecie Die Welt pisze o zakazie noszenia chust przez muzułmańskie nauczycielki w szkołach publicznych. Zakaz został wydany przez władze niemieckiego landu Hesji. Autorka krytykuje uzasadnienie zakazu – chust nosić nie wolno, gdyż są one rzekomo demonstracją polityczną – lecz nie sam zakaz:Są o wiele lepsze powody, aby zabronić noszenia muzułmańskich chust w szkołach, nawet jeśli nie uważać każdej chusty za próbę islamizacji lub upolitycznienia. Nauczycielka sygnalizuje nie tylko dystans do swoich uczniów, chusta również seksualizuje codzienność: Jeśli nauczycielka uważa, że musi się chronić przed spojrzeniami chłopców, a dziewczynkom sygnalizuje, że nawet ich włosy są tak niebezpieczne, że trzeba je ukrywać – to relacje już w szkole podstawowej ulegają erotyzacji.Tu opadła mi szczęka. Tacyśmy postępowi i wyzbyci seksualizacji i erotyzacji??To dlaczego nauczycielka – nawet w Niemczech – nie może przyjść na lekcję z gołym biustem? Przecież:Nauczycielka sygnalizuje nie tylko dystans do swoich uczniów, bluzka
również seksualizuje codzienność: Jeśli nauczycielka uważa, że musi się
chronić przed spojrzeniami chłopców, a dziewczynkom sygnalizuje, że
nawet ich piersi są tak niebezpieczne, że trzeba je ukrywać – to relacje już w szkole podstawowej ulegają erotyzacji.Wierzcie lub nie, ale już w latach 20. dwudziestego wieku pisała o tym Magdalena Samozwaniec. Stworzyła humorystyczną nowelkę z życia starożytnej Krety. Szkoda, że mogę zacytować tylko z pamięci. Kreteńska córka prosi mamę, aby pozwoliła jej chodzić z zakrytym biustem. Nic z tego – mama jest nieugięta. „- Masz chodzić jak wszystkie szanujące się Kretenki! – Ależ mamo, Rzymianki chodzą z zakrytym biustem… – Cóż to za nowe zachodnie mody? Psucie młodzieży! Odwieczną kreteńską tradycją jest chodzenie z gołymi piersiami.”
również seksualizuje codzienność: Jeśli nauczycielka uważa, że musi się
chronić przed spojrzeniami chłopców, a dziewczynkom sygnalizuje, że
nawet ich piersi są tak niebezpieczne, że trzeba je ukrywać – to relacje już w szkole podstawowej ulegają erotyzacji.Wierzcie lub nie, ale już w latach 20. dwudziestego wieku pisała o tym Magdalena Samozwaniec. Stworzyła humorystyczną nowelkę z życia starożytnej Krety. Szkoda, że mogę zacytować tylko z pamięci. Kreteńska córka prosi mamę, aby pozwoliła jej chodzić z zakrytym biustem. Nic z tego – mama jest nieugięta. „- Masz chodzić jak wszystkie szanujące się Kretenki! – Ależ mamo, Rzymianki chodzą z zakrytym biustem… – Cóż to za nowe zachodnie mody? Psucie młodzieży! Odwieczną kreteńską tradycją jest chodzenie z gołymi piersiami.”
