Porno tylko na numer dowodu osobistego, czyli dyktatura urzędów

Niemcy państwem policyjnym? Niemcy państwem totalitarnym? To wciąż jeszcze przesada, ale… ten kraj dryfuje w niebezpieczne rejony. Biurokracja to pradawna tradycja Niemiec. Urzędy są wszędzie, wiedzą wszystko i wszystko kontrolują. Najgorsze jednak jest to, że obywatele sami oddają się pod ich opiekę ufnie jak dzieci i ślepo się im podporządkowują.

Istnieje w Niemczech Inspekcja Do Spraw Mediów Zagrażających Młodzieży. Urząd funkcjonuje bez przerwy od 1926 roku, niegdyś pod nazwą Inspekcji do Spraw Pism Miernych i Plugawych, a następnie – od 1954 aż do 2003 roku – jako Inspekcja do Spraw Pism Zagrażających Młodzieży. Zajmowała się zawsze tym samym – ograniczaniem wolności słowa i publikacji ze względu na szkodliwy wpływ na młodzież.

Historycznym osiągnięciem Inspekcji było – w 1954 roku – wpisanie na indeks ksiąg zakazanych komiksu "Tarzan". Uzasadnienie: komiks "działa brutalizująco i wzburzająco na nerwy", "przedstawia nieprawdziwy świat kłamstwa" oraz "jest wynikiem zwyrodniałej* fantazji". Obecnie Inspekcja ma możliwość prawnie zakazywać udostępniania młodzieży treści uznanych za niebezpieczne. Jej zadaniem jest również sporządzanie Indeksu – spisu mediów zagrażających młodzieży.

Warto wiedzieć, że w Polsce rzecz jest załatwiana zupełnie inaczej. Wydawców obowiązują prawne nakazy i obostrzenia, takie jak: kolorowe znaczki w programach telewizyjnych, zakaz emisji pewnych treści przed godziną 22.00, nakaz znakowania gier komputerowych nie nadających się dla młodzieży itp. Są to jednak wymagania, które zobowiązują samych wydawców. Nie istnieje w Polsce instytucja ścigająca z urzędu tych, którzy łamią nakaz. Rada Etyki Mediów wdraża postępowanie tylko w razie konkretnej skargi.

To nie koniec kuriozów. Zgodnie z prawem o ochronie młodzieży (znowelizowanym w roku 2003 razem z prawem o działalności rzeczonej Inspekcji), w Niemczech dostęp do stron z pornografią jest (powinien być) obwarowany drakońskimi wymaganiami. Aby zweryfikować wiek internauty, nie wystarczy kliknięcie w przycisk "Mam powyżej 18 lat". Prawo stanowi, że w Niemczech można zalogować się na stronę porno dopiero po podaniu numeru dowodu osobistego lub paszportu, a także kodu pocztowego – dla weryfikacji adresu. Jednak niedawno Sąd Najwyższy uznał nawet i te zabezpieczenia za niewystarczające! Chyba nie muszę mówić, co oznacza rejestracja z imienia, nazwiska i adresu wszystkich obywateli korzystających z pornografii online…

Co ciekawe, istnieją przedsiębiorstwa – właściciele serwisów dla dorosłych – które zamiast obchodzić te przepisy, przeciwnie, prześcigają się w przestrzeganiu ich. Portal ueber18.de żąda oprócz tego adresu, numeru karty kredytowej, dokonania niewielkiej transakcji tą kartą, po czym przesyła zwykłą pocztą kod dostępu. Absurd sięga takich wyżyn, że konkurencyjne portale pornograficzne pozywają się nawzajem do sądu o nieprzestrzeganie coraz bardziej restrykcyjnych przepisów w tym względzie. Najbardziej niezwykłe jest dla mnie, że te firmy jeszcze nie zbankrutowały z braku klientów…

Tymczasem dzięki niemieckiemu systemowi prawnemu wykwitają coraz piękniejsze idiotyzmy. Dostawca internetowy Arcor otrzymał groźbę pozwu sądowego od firmy Kirchberg Logistik (specjalność: dystrybucja filmów porno) o niedostosowanie się do przepisów o ochronie młodzieży. 17 października Arcor zablokował dostęp do kilku milionów domen internetowych. Dlaczego? Ano dlatego, że wśród nich znajdowały się zagraniczne strony dla dorosłych, które – rzecz jasna – nie spełniały kuriozalnych wymagań niemieckiego prawa! Drobiazg, że zamknięto przy okazji dostęp do ponad trzech milionów zupełnie niewinnych stron… Dopiero w obliczu skarg klientów firma Arcor zrezygnowała z blokady. 24 października dostawca znów włączył blokadę, tym razem jednak stosując salomonowe rozwiązanie: "złe" strony wykreślił ze swoich serwerów DNS**, użytkownik natomiast może w swoich ustawieniach zmienić adres DNS na jakiś inny, nie należący do Arcor.

Kirchberg Logistik zdążył w tej sprawie pozwać do sądu jeszcze dwie inne firmy, a z kolei sieć sklepów Video Buster Entertainment Group (dystrybutor filmów, również erotycznych) pozwała aż 16 niemieckich dostawców internetowych. Symptomatyczne, że wszystko to dzieje się pomimo, iż zgodnie z niemieckim prawem o telekomunikacji dostawcy nie są odpowiedzialni za treści przekazywane z zewnątrz, czyli np. z zagranicznych serwerów.

Zdumiewa mnie jedno. Z tego wszystkiego wynika, że państwo niemieckie wychowuje dzieci za rodziców. To ono decyduje, jakie treści są szkodliwe wychowawczo, a jakie nie. Dlaczego akurat pornografia jest tak straszliwie szkodliwa zdaniem państwa, które szczyci się liberalizmem, w którego stolicy odbywają się Parady Miłości, zresztą transmitowane na żywo przez państwową telewizję? Tak w ogóle, to jakiego rodzaju treści są zdaniem państwa niemieckiego pornografią? Mogłabym np. być liberalną matką i pozwalać nastoletnim dzieciom na oglądanie niektórych stron erotycznych. Niestety – państwo jest bardziej surowe! Nawet jeśli ja na to dzieciom pozwolę, to państwo niemieckie tego zabroni.

Polacy, choć nierównie bardziej konserwatywni od Niemców, nie pozwoliliby sobie na takie ograniczenie wolności. To jest ciekawy wniosek, obalający medialne stereotypy o liberalizmie i konserwatyzmie obu narodów.


* zwyrodniały, entartet – słowo ulubione przez nazistów dla określania rzeczy niezgodnych z doktryną nazistowską (por. entartete Kunst). Obecnie z tego powodu jest słowem tabu. Interesujące, że jeszcze w 1954 roku było w oficjalnym użyciu.

** DNS, domain name system – system serwerów zapewniających rozpoznawanie nazw stron internetowych

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s