Na koszt niemieckiego podatnika

 

Dzisiaj poszedłem zapisać się na kurs językowy. Znajomy mojej żony z uniwersytetu w Augsubrgu polecił jedną szkołę językową. Blisko centrum – na piechotę tylko 20 minut drogi. Wcześniej na ich stronie internetowej sprawdziłem jakie mają kursy. Znalazłem kurs integracyjny opłacany przez federalny urząd ds migracji. Jako obywatel UE, w dodatku zameldowany w Niemczech z powodu pracy Anuszki, nie muszę płacić za kurs. Jedyna opłata dotyczy podręczników (tak przynajmniej jest na stronie, w szkole nie pisnęli ani słowa). Czyli ja się uczę na koszt pracujących w Niemczech, również na koszt mojej żony. To jest pozytyw bycia w UE mojego ojczystego kraju. Po okazaniu potwierdzenia zameldowania, jeden z właścicieli szkoły skserował mój paszport oraz meldunek. Okazuje się, że muszą wysłać to do Monachium, gdzie pewnie jest komórka tego urzędu federalnego. Ale to nie przeszkadza w rozpoczęciu kursu natychmiast. Wystarczy tylko prosty test na sprawdzenie moich umiejętności językowych i odjazd. Oczywiście na rzeczach prostych się męczyłem, a na trudniejszych już mniej. Niemiec sprawdza i ma problem, za dużo umiem na stopień najniższy, za mało na wyższy. Rozwiązanie – poziom pośredni, dla wyrównania. Jutro idę na pierwsze zajęcia, rozmawiałem z prowadzącą. Okazuje się, że muszę przygotować się na następną lekcję i odrobić pracę domową. Jak dawno tego nie robiłem. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s