Cud, którego nigdy nie było

 

Dzisiaj jest rocznica zwycięskiej bitwy warszawskiej z 1920 roku. Bitwy, którą wygrali konkretni ludzie, a nie Matki Boskiej opieka i pomoc. Większość z nas (w tym i prasa) powtarza bezrozumnie powtarza slogan "Cud na Wisłą" na określenie tej najważniejszej bitwy w wojnie polsko-bolszewickiej. Dlaczego bezrozumnie? Bo to cud , którego nigdy nie było. Bo to zwycięstwo jest wynikiem działania wielu ludzi, żołnierzy i cywili, a nie tylko boskiej interwencji. My, Polacy ciężko zapracowaliśmy na ten sukces. Ciągłe powtarzanie tego zdania deprecjonuje ówczesny kolosalny wysiłek podjęty nie tylko w tej bitwie, ale też w innych częściach frontu. Tym bardziej, że samo to określenie jest wyłącznie ideologicznym sloganem.

Wymyślił je prawicowy polityk i publicysta Stanisław Stroński, aby pomniejszyć rangę sukcesu Piłsudskiego. Że to nie jemu, ale opatrzności zawdzięczamy zwycięstwo. Pamiętajmy też, że prawica namaściła na zwycięzcę – inkubatora cudu, gen. Weyganda. On się przed tym bronił, ale taki był wtedy nastrój, że wszyscy, tylko nie Piłsudski. To powiedzenie zaczęło później żyć własnym życiem i nie jest dziś nacechowane niechęcią wobec Marszałka.

za: "Bój o Polskę i Europę", Mówią Wieki 08/2004.

Warto wreszcie odmitologizować tę bitwę. Skoro przyjmujemy, że Matka Boska wtedy udzieliła swojej pomocy, to dlaczego nie pomogła nam 24 lata później? Dlaczego o innych bitwach nie mówimy, że są cudem bożym? Wiedeń, Grunwald, Raszyn, Zieleńce, Racławice i wiele innych bitew też można ochrzcić mianem cudu i wskazywać Matkę Boską jako twórcę zwycięstw. Dobrze, że historycy w artykułach czy książkach próbują opinii społecznej przekazać prawdziwe tło tej zwycięskiej bitwy.

Warto zdać sobie sprawę, że:

– prowadzony nasłuch radiowy i wywiad wojskowy dawały pełny obraz działania Armii Czerwonej,

– zbyt szybkie tempo natarcia i słabość sił sowieckich działały na ich niekorzyść,

– personalne animozje dowódców ACz utrudniały skoordynowanie działań,

– bohaterskie opóźnianie wojsk sowieckich na Ukrainie podczas odwrotu Wojska Polskiego spod Kijowa

– elastyczne działanie Sztabu Generalnego uzależnione od bieżącej sytuacji na froncie,

– postawa zwykłych żołnierzy i pomoc cywilów

dały Polsce zwycięstwo w tej bitwie. Nie Matka Boska, ale ludzie. Warto o tym pamiętać, że tylko my sami możemy sobie pomóc.

Zastanawiające jest, że endecja w swojej zapiekłości wobec Piłsudskiego, postanowiła wpierw ojcostwo tego zwycięstwa przypisać generałowi wojsk obcych (francuskich) Weygandowi, a jak się nie udało, to Matkę Boską mianowała sprawcą. Tylko, że to wierutna bzdura. Takie pomniejszanie rangi wysiłku jest antypatriotyczne, wywołuje marazm, niechęć do wysiłku, działania, skoro i tak Matka Boska i Bóg zawsze nam pomogą. Jak to możliwe, że wywijająca szabelką polskości endecja tak chętnie, przed bitwą warszawską chciała powierzyć komendę nad Wojskiem Polskim francuskiemu generałowi? Czy w swojej nienawiści ideologicznej do Piłsudskiego nie zabrnęli za daleko?

 

Chętnym poszerzyć swoją wiedzę o kulisach tej bitwy polecam:

bitwa warszawska 1920 na Wikipedii

wycinki artykułów z prasy międzywojennej na blogu "To mój kraj"

wywiad z historykami z 2005 roku z czasopisma "Mówią Wieki"

artykuł Janusza Szczepańskiego o kontrowersjach bitwy warszawskiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s